XXVIII zagadka Bobika

Awatar użytkownika

Autor tematu
Bobik
Śmiertelnie trujący zarodnikowiec
Śmiertelnie trujący zarodnikowiec
Posty: 6993
Rejestracja: sobota, 11 grudnia 2004, 19:13
Ulubione grzyby: Każdy, byle nie trujący :)
Lokalizacja: N 49°38′57″ - E 019°49′48″
Pochwalił: 1984 razy
Pochwalony: 1428 razy
Kontakt:

XXVIII zagadka Bobika

Postautor: Bobik » sobota, 26 grudnia 2015, 18:24

Przygoda w lesie

To wydarzyło się w 1946 roku. My wraz z naszym dwurocznym bratem Walerym byliśmy w pionierskim obozie pod Briańskiem, który znajdował się w sosnowym lesie w byłej bazie jakiegoś partyzanckiego oddziału. Przyjeżdżali do nas w odwiedziny i (co tu ukrywać) podkarmiali nas ciocia Ola i wujek Tola. To właśnie oni dostali szczególne pozwolenie na wjazd do naszego obozu.
Właśnie w ten dzień czekaliśmy na przyjazd naszych krewnych. Jak zawsze odeszliśmy od obozu drogą, żeby spotkać się z nimi jak najdalej, a potem przyjechać do obozu ich służbowym Willisem. Zazwyczaj ciocia z wujkiem odwiedzali nas wcześnie rano. Pamiętam, że z Briańska było do nas jakieś 2-3 godziny jazdy.
Tym razem czekaliśmy długo. W rezultacie czego koło obiadu trzeba było wracać do obozu. Pomyśleliśmy, że oni już dzisiaj nie przyjadą i zajęliśmy się swoimi sprawami. Naraz koło godziny piątej po południu wołają nas: „Wasza rodzina przyjechała!” wraz z Walerą zaczęliśmy ich rozpytywać, co też ich zatrzymało?
A oto, co nam opowiedzieli. Mniej więcej w połowie drogi poprzez Briański Las, nieoczekiwanie umilkł silnik ich samochodu. Kierowca poszedł pod maskę. Po jakimś czasie podjechał drugi samochód i próbując ich ominąć także zgasł mu silnik. To samo stało się z samochodem, który jechał za nim. W ten sposób zatrzymało się co najmniej dziesięć aut. Samochody spychano z drogi, żeby dać możliwość przejechania innym, ale i te po przejechaniu jakiejś niewidzialnej linii też milkły i stawały. I trwało to kilka godzin.
Potem nieoczekiwanie wszystkie samochody same zapaliły silniki jeden po drugim i zdumieni tym ludzie rozjechali się. Więcej takich zdarzeń nie było i ciocia z wujkiem przyjeżdżali do nas bez problemów.

Aleksandr J. Kogan z Samary
Źródło - "Tajny XX wieka" nr 25/2015, s. 24
Przekład z j. rosyjskiego - Robert K. Leśniakiewicz (C)


I co Wy o tym sądzicie? Co to było?


Credo quia absurdum NON est!
http://www.wszechocean.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.grzybypl.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.echojordanowa.wordpress.com" onclick="window.open(this.href);return false;

Wróć do „Ciekawostki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości