Śpiewam radość wędrowania…

Awatar użytkownika

Autor tematu
Bobik
Śmiertelnie trujący zarodnikowiec
Śmiertelnie trujący zarodnikowiec
Posty: 6985
Rejestracja: sobota, 11 grudnia 2004, 19:13
Ulubione grzyby: Każdy, byle nie trujący :)
Lokalizacja: N 49°38′57″ - E 019°49′48″
Pochwalił: 1949 razy
Pochwalony: 1408 razy
Kontakt:

Śpiewam radość wędrowania…

Postautor: Bobik » czwartek, 20 sierpnia 2015, 10:42

W dniu 19.VIII.2015 roku, w jordanowskim MOK odbyło się niezwykle ciekawe spotkanie z przewodnikiem beskidzkim, pisarzem i podróżnikiem i przedsiębiorcą – Panem Marcinem Leśniakiewiczem z Suchej Beskidzkiej. Marcin Leśniakiewicz wsławił się nade wszystko swym dziełem – bo tylko tak można nazwać jego monografię pt. „Babia Góra i okolice” (Sucha Beskidzka, 2015) – która jest przewodnikiem po obszarze Stowarzyszenia Gmin Babiogórskich. W tej chwili jest to biblia wszystkich miłośników Babiej Góry i Beskidów, turystów i wszelkiej maści wędrowców górskich.

W pierwszej części Marcin Leśniakiewicz opowiedział o tym, jak udało mu się zrealizować swój zamysł stworzenia uniwersalnego przewodnika, pisanie którego związane było z koniecznością odwiedzenia i opisania KAŻDEGO z ponad 700 obiektów wymienionych w tekście! I właśnie w tym tkwi wartość tej pracy – jest ona niemal w 99,99% pisana w terenie, a nie zza biurka.

Tak już przy okazji, to wspomniał on o tym, że mieszkamy w jakiejś niejasnej krainie geograficznej zwanej Beskidem Makowskim. Nazwa ta – wydumana przez „mędrców” z Warszawy – zupełnie nie odpowiada rzeczywistości i już bardziej adekwatną byłaby nazwa Beskid Jordanowski… Należałoby tedy powrócić do dawnej nazwy Beskid Średni, co najbardziej przystaje do rzeczywistości! Podobnie jest z nazwami Maków Podhalański czy Bystra Podhalańska, które również nie pasują do beskidzkiego otoczenia, w którym się znajdują.

W drugiej części spotkania autor przedstawił nam swe fascynacje dwoma sąsiednimi krajami – Republiką Czeską i Słowacją, gdzie prowadzi także swe wycieczki. Bardzo ciekawym jest to, że zwiedza on te kraje (i inne też) „z buta” czyli per pedes apostolorum, na dalsze dystanse poruszając się środkami komunikacji publicznej. No i widzi i słyszy się to, czego nie da się ujrzeć i usłyszeć z kokpitu samochodu… A trzeba wiedzieć Czytelniku, że Marcin Leśniakiewicz zwiedza te miejsca, które są wpisane na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO i takie, w których rzadko lub wcale przebywają tzw. „turyści masowi”. Jego sposób zwiedzania to wędrówka piesza i przemieszczanie się pociągami, autobusami czy busami, co pozwala na dokładne wyeksplorowanie zwiedzanej krainy. No i jest to o wiele tańsze, niż spędy 40- i więcej osobowe.

To dwugodzinne spotkanie dało mi pewność, że żeby się dobrze bawić i odpocząć wcale nie trzeba jechać na Mauritius, do Tajlandii czy na Bali, a czasami największe i najciekawsze atrakcje czekają na nas w naszym kraju i w jego najbliższym otoczeniu.

Zdjęcia - http://grzybypl.blogspot.com/2015/08/sp ... wania.html" onclick="window.open(this.href);return false;


Credo quia absurdum NON est!
http://www.wszechocean.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.grzybypl.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.echojordanowa.wordpress.com" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika

Paweł
Grzyb chroniony!
Grzyb chroniony!
Posty: 26308
Rejestracja: czwartek, 6 stycznia 2011, 18:43
Lokalizacja: Poznań - Winiary
Pochwalił: 8037 razy
Pochwalony: 18887 razy
Kontakt:

Postautor: Paweł » czwartek, 20 sierpnia 2015, 20:38

To dwugodzinne spotkanie dało mi pewność, że żeby się dobrze bawić i odpocząć wcale nie trzeba jechać na Mauritius, do Tajlandii czy na Bali, a czasami największe i najciekawsze atrakcje czekają na nas w naszym kraju i w jego najbliższym otoczeniu.
Co prawda to prawda.Tyle jeszcze miejsc miałbym do odwiedzenia :) tylko czasu braknie :? . Większość zwiedzam z pomocą książek np Parki krajobrazowe Polski, Cuda natury ... .

Znalazłem stronę do przestudiowania w wolnym czasie -> http://emeltur.pl/mojepublikacje.html" onclick="window.open(this.href);return false; :ok:



Awatar użytkownika

Autor tematu
Bobik
Śmiertelnie trujący zarodnikowiec
Śmiertelnie trujący zarodnikowiec
Posty: 6985
Rejestracja: sobota, 11 grudnia 2004, 19:13
Ulubione grzyby: Każdy, byle nie trujący :)
Lokalizacja: N 49°38′57″ - E 019°49′48″
Pochwalił: 1949 razy
Pochwalony: 1408 razy
Kontakt:

Śpiewam radość wędrowania…

Postautor: Bobik » sobota, 6 października 2018, 20:11

SEKRETY KRÓLOWEJ BESKIDÓW

Na Babiej Górze! Słońce zza chmury zapada,
Krwawią się nieba na nocną burzę
Wicher się z Tatrów zakrada
Ale ty, widzę, drwisz z naszej wiary
I gardzisz radą przyjaźni, nie wierzysz w diabły, upiory i czary,
Śmiejesz się z ojców bojaźni.
Dokąd lat młodych niesiesz powaby?
Nazbyt swej ufasz nauce:
Jeszcze ty nie znasz, co to te baby!
Uległ niejeden ich sztuce!
Już dziesięć wieków, jak Polska stoi:
Wiedźmy dotychczas tam były,
Szczęśliwy, kto się ich bał i boi,
Śmiałego zawsze zgubiły.


Franciszek Dionizy Kniaźnin – „Babia Góra”

… w żadnej nacji tak wiele czarów, czarownic i czarowników nie masz jak u nas w Polszcze, a osobliwie na górach.


Polski uczony z XVIII wieku

Babia Góra to kultowy szczyt w Beskidach. Mało kto na niej nie był i od zawsze stanowi on żelazny punkt repertuaru zwiedzania naszych gór mniejszych. Pisałem już o niektórych tajemnicach związanych z Babią czy jak kto woli Wielką Babą: niemieckich próbach dalekonośnych dział w czasie II Wojny Światowej, o katastrofie samolotu AN-24 w dniu 2.IV.1969 roku pod szczytem Policy. Te tajemnice są nadal nierozwiązaną zagadką. A teraz chciałbym przypomnieć Czytelnikom o kolejnych zagadkach Babiej Góry – zagadkach znanych tylko ludziom, którzy się nimi zajmują.

1

Od pewnego czasu wróciła do mnie sprawa poszukiwań tajemniczych obiektów podziemnych – Księżycowej Jaskini – zob. http://hyboriana.blogspot.com/2018/03/t ... ini-1.html oraz Tunelu Pod Babią Górą z opracowań prof. dr. hab. Jana Pająka. Postanowiliśmy tedy w słoneczną niedzielę 17.VI.2018 r. wybrać się do Lipnicy Wielkiej i Zubrzycy w celu przyjrzenia się temu masywowi z bliska. Czemu nie poszliśmy na Diablaka? – zapyta ktoś? Winę za to ponosi pogoda – parna, duszna i burzowa nie sprzyja wędrówkom sześćdziesięciolatków po górach i nie chcieliśmy sprawiać ratownikom GOPR dodatkowych problemów…
Najpierw pojechaliśmy do Lipnicy Wielkiej, gdzie podziwialiśmy wspaniałą panoramę Rohaczy po stronie słowackiej i Tatr Zachodnich, Wysokich i Bielskich.
Następnie pojechaliśmy poprzez Lipnicę do przysiółka Stańcowa (880 m n.p.m.), gdzie pokręciliśmy się po lesie w poszukiwaniu grzybów. Grzybów było na lekarstwo – znaleźliśmy tylko jakieś trzy „betki” i na tym skończyło się grzybobranie. Natomiast widzieliśmy tam fantastyczne, wielopienne drzewa i potężne jodły, których jeszcze nie skosiła chciwa ręka okupantów i „pozyskiwaczy”. Poza tym znaleźliśmy kwitnące kwiaty podobne do storczyków i porosty przypominające płucnicę islandzką. Nie ma się czemu dziwić – byliśmy wszakże w otulinie Babiogórskiego Parku Narodowego - BgPN.
Obejrzeliśmy sobie dokładnie południowe stoki Diablaka (1725 m), na których – wedle prof. Pająka – miało znajdować się wejście do labiryntu tuneli pod Babią Górą. Oczywiście niczego takiego nie zobaczyliśmy, ale…
Kilka dni temu odwiedził mnie Pan Olaf Snappan, twórca oryginalnych teorii i hipotez, który twierdzi iż widzi związek pomiędzy Tunelem o Szklistych Ścianach, UFO a… schroniskiem Beskidevereinu. Według niego, schronisko to nie postawiono przypadkowo na południowym, przyszczytowym stoku Diablaka i lokalizacja ta ma ścisły związek z tajemnicą Tunelu… Komuś bardzo zależało na tym, by być blisko wejścia do tej tajemnicy. Ze swej strony uważam, że coś w tym jest, no bo popatrzcie sami:

Schronisko na Babiej Górze (a właściwie pod Głodną Wodą, niem. Schutzhaus auf der Babiagura, węg. Menedékház a Babiagurán) – schronisko turystyczne, które znajdowało się na wysokości 1616 m n.p.m. na Babiej Górze. Było pierwszym tego typu obiektem w Beskidzie Żywieckim. Zakończyło swoją działalność po II wojnie światowej. W 1949 uległo zniszczeniu w pożarze.
W rejonie Babiej Góry pod koniec XIX wieku działała niemiecka organizacja turystyczna Beskidenverein, która wyznaczyła jedne z pierwszych szlaków turystycznych w Beskidach Zachodnich, wkrótce też pojawił się pomysł wybudowania schroniska turystycznego na Babiej Górze.
Projektantem był Wilhelm Schlesinger – działacz BV, który był również znakarzem szlaków na Babią Górę. W latach 1904–1905 powstał solidny, jednopiętrowy murowany budynek z oszkloną werandą z widokiem na Tatry, Małą Fatrę i Orawę. Koszt budowy wyniósł 22 tysiące koron austriackich. W 4 pokojach na piętrze mogło nocować 20 turystów (jeden pokój przeznaczony był tylko dla pań). Na parterze znajdowała się kuchnia, pokój dla obsługi, izba gościnna dla 30 i weranda dla 20 gości oraz sanitariaty. Gospodarze obok schroniska wybudowali niewielki drewniany domek mieszkalny. Oprócz niego w pobliżu znajdowała się obórka dla dwóch krów i drobiu, szopa, stacja meteorologiczna i niewielka kapliczka. Obiekt znajdował się po stronie węgierskiej, niedaleko granicy z Galicją. Z pobliskiego stałego źródła „Głodna Woda” poprowadzono grawitacyjny rurociąg doprowadzający wodę dla potrzeb mieszkańców obiektu i turystów.
Uroczystego otwarcia dokonano 11 czerwca 1905, a pierwszym gospodarzem został gajowy Jan Zosiak z Polhory, który wcześniej prowadził turystów na szczyt Babiej Góry od węgierskiej strony. Oficjalnie funkcjonowało jako Schlesinger-Schutzhaus. Do lat 30. XX wieku było najwyżej położonym schroniskiem na terenie polskich Karpat.
Polscy turyści niechętnie odwiedzali obiekt – zniechęcały wysokie, ich zdaniem, opłaty oraz język niemiecki, który był oficjalnym w budynku. Największy ruch turystyczny był od czerwca do września, zimą oraz w okresie Wielkanocy pojawiali się też narciarze.
Po I wojnie światowej wskutek podziału Orawy schronisko na krótko znalazło się po stronie czechosłowackiej, a w 1922 roku w wyniku drobnej korekty granicy znalazło się po stronie polskiej.
Ruch turystyczny nieco się zmniejszył, w dodatku w lutym 1935 doszło do tragedii. Schronisko było źle widoczne w trudnych warunkach atmosferycznych – podczas rajdu narciarskiego 4-osobowa grupa narciarzy nie zauważyła budynku i zamarzła w śnieżycy. Obiekt Beskidenverein był solą w oku dla niektórych polskich działaczy turystycznych i to wydarzenie posłużyło za jeden z pretekstów do odebrania schroniska Niemcom, jako niekompetentnym do prowadzenia działalności w tym terenie. W dodatku o grunt pod schroniskiem upomniały się Lasy Państwowe (przed wojną Beskidenverein wydzierżawiło teren na 30 lat od tzw. państwa orawskiego) i po 5-letnim procesie sądowym w 1938 budynek odebrano Niemcom po wypłaceniu odpowiedniego odszkodowania (150 tys. złotych; faktycznie Beskidenverein przestał nim zarządzać już w 1936).
Do wybuchu II wojny światowej funkcjonowało jako Schronisko Szczytowe „Leśnik” (prowadziła je spółdzielnia „Leśnik” ze Lwowa). W 1937 roku oferowało 32 miejsca noclegowe (8 łóżek i 24 sienniki). Podczas okupacji schronisko znalazło się w granicach Słowacji wraz z resztą dawnej polskiej Orawy. 1 września 1939 zostało ostrzelane przez niemiecki samolot – spłonął wówczas budynek gospodarczy. W latach 1939 – 1943 gospodarzył budynkiem Klub Słowackich Turystów i Narciarzy, następnie obiekt zamknięto z powodu bardzo małego ruchu turystycznego. Po wojnie krótko stacjonował w nim oddział Armii Czerwonej, a po jego wycofaniu okoliczni mieszkańcy rozkradli wszystko to, co jeszcze zostało.
Schronisko próbowało wyremontować Polskie Towarzystwo Tatrzańskie – kiedy prace miały się ku końcowi w 1949 obiekt spłonął w niewyjaśnionych okolicznościach. Projekt odbudowy zarzucono (teren znalazł się pod ochroną przyrodniczą), a ocalałe mury rozebrano jesienią 1979 roku. Po dawnym obiekcie Beskidenverein pozostały tylko resztki fundamentów.

Tyle Wikipedia.

Dziwna jest historia tego schroniska i dziwni ludzie się tam przewijali. Istnieje możliwość, że tegoż Tunelu poszukiwali najpierw Niemcy a potem Rosjanie. Stąd te wszystkie tajemnicze wydarzenia, które się tam rozgrywały.
Niemcy mogli poszukiwać wejścia do Agharty – podziemnego kraju Ariów. Rosjanie – podobnie. Ale prawda może wyglądać tak, że po prostu Niemcy wykorzystali ten Tunel do ukrycia swoich skarbów – np. części zrabowanych precjozów przez niemieckiego zbrodniarza wojennego dr. Hansa Franka w Generalnej Guberni. Oczywiście jest to jedynie jedna z możliwości, którą należy wziąć pod uwagę. Nikt też tych skarbów nie szukał, dlatego nikt ich nie znalazł. Dotychczas tylko Dolny Śląsk jest brany pod uwagę jako największa skarbnica hitlerowskich Niemiec. Nikt nie wziął pod uwagę Małopolski…
Istnieje więc możliwość, że znaleźli je Rosjanie i wywieźli je do siebie, do ZSRR. Ciekawy jestem, co rozkradli okoliczni mieszkańcy z opuszczonego przez nich schroniska? Czy było to coś więcej, niż banalne przedmioty życia codziennego?...
To tylko taka garść uwag, jakie nasunęły nam się w czasie tej podróży uczonej do podnóża Królowej Beskidów.

2

Kontynuując temat tajemnic Babiej Góry, który rozpocząłem artykułem pt. „Podróż uczona pod Babią Górę” - http://wszechocean.blogspot.com/2018/06 ... -gore.html, poruszyłem temat niektórych zagadek, które wiążą się z masywem Królowej Beskidów. Chodzi mi m.in. o tajemniczy Tunel o Szklistych Ścianach, o którym pisał swego czasu prof. dr inż. Jan Pająk w swych opracowaniach. On widział w nim ni mniej ni więcej tylko korytarz wiodący do ogromnej, ogólnoświatowej sieci jaskiń i tuneli je łączących, które kojarzą się z podziemnym państwem Agharty, o którym pisali swego czasu – na przełomie XIX i XX wieku – europejscy ezoterycy i religioznawcy. Tej mitycznej krainy poszukiwali potem niemieccy uczeni na usługach Hitlera i Himmlera oraz oficerowie SS – że wspomnę tylko słynnego SS-Sturmbahnführera Heinricha Harrera, który spędził kilka lat w Tybecie i nawet został przyjacielem Dalajlamy XIV.
Ze swej strony uważam – i nie jestem w tym odosobniony – że prof. Pająk może mieć rację i rzeczywiście – w Babiej Górze może znajdować się rzeczony Tunel. Problem polega na tym, że nie bardzo wiadomo, gdzie wejście do tegoż Tunelu się znajduje. Wprawdzie w masywie jednostki Babiej Góry znajdują się jaskinie, ale są to raczej dziury a nie jaskinie. Jedna z nich znajduje się na południowym stoku Cylu i można do niej dojść czerwonym szlakiem z Małej Babiej Góry na Słowację do schroniska Chata Slaná voda. Druga z nich Złota Studnia znajduje się przy Świstowych Skałkach – na zachodnim stoku Małej Babiej Góry. Można w nich znaleźć ślady po poszukiwaczach skarbów z XVII i XVIII wieku. pisze o tym m.in. dr Jacek Kolbuszewski w swych książkach o poszukiwaczach skarbów. Wiodą do niej dwa szlaki – niebieskie i zielone znaki ze szczytu Diablaka na zachód.
Z przekazywanych z pokolenia na pokolenie informacji wynika, że wejście do niego znajduje się gdzieś na wysokości 2/3 Babiej Góry i to po stronie czechosłowackiej – dzisiaj słowackiej. Znakiem nawigacyjnym doń ma być skałka, która obracając się odsłania wejście do Tunelu, do którego można wejść. Tak nawiasem, to tak mówi się także o Baraniej Górze (1220 m) w Beskidzie Śląskim, ale w tym przypadku może chodzić tylko o Babią Górę, bo nie przebiega przez nią żadna granica, choć znajduje się tam czynne schronisko PTTK od 1926 roku.
Tak nawiasem mówiąc, to istnieje podobna bajka o Czantorii (995 m) w Beskidzie Śląskim, z którą wiąże się legenda o śpiących rycerzach i ich trzystu koniach, którzy w olbrzymiej pozłacanej komnacie we wnętrzu góry czekają, by w najtrudniejszych chwilach pomóc Śląskowi jako jego narodowe wojsko. Do tej legendy nawiązuje wytyczona po czantoryjskich stokach 20-kilometrowa Ścieżka Rycerska. Legenda piękna, tylko jakoś ci rycerze śpią za twardym snem i przespali kilka ważkich wydarzeń historycznych, w tym dwie wojny światowe i trzy Powstania Śląskie... Podobnie rzecz ma się z tatrzańskim Giewontem (1894 m). O Babiej Górze mówi się, że mieszkają pod nią jakieś podziemne stwory, ale ile w tym prawdy – trudno dociec.
Szczególnie w tym kontekście ciekawa jest Czantoria. Ma ona kilka podobieństw do Babiej Góry, a to:
• Przez obie góry przebiega granica państwowa polsko-słowacka i polsko-czeska.
• Na obu górach znajdowały się schroniska Beskidenvereinu zbudowane na początku XX wieku.
• Obie góry są owiane legendami o skarbach, które mają znajdować się w jaskiniach tam występujących…
• …i obie góry były od dawna penetrowane przez poszukiwaczy skarbów.
Największą różnicą jest to, że Babia Góra ma coś raczej niespotykanego w Beskidach, a mianowicie – „pojezierze” w pszyszczytowych partiach tej góry. Jest to swego rodzaju osobliwość, bowiem jeziora rzadko spotyka się na szczytowych kopułach beskidzkich gór. Na Babiej mamy ich kilkanaście, z czego pięć znajduje się na wysokości pomiędzy 1400 a 1500 m n.p.m. Dlaczego jest to tak osobliwe, to zaraz zobaczymy.
Jeziorka te – licząc od zachodu na wschód, to:
• Czarne Oko – znajdujące się nieco wyżej od Przełęczy Brona, na północnej stronie grani Babiej Góry, na wysokości 1412 m;
• Orawski Mały Stawek – znajdujący się nieco na południe od szczytu Diablaka, na wysokości 1468 m;
• Mułowy Stawek – znajdujący się na pd-wsch. od Diablaka i na południe od Główniaka (1617 m) na wysokości 1465 m;
• Orawski Duży Stawek – znajdujący się na południe-południowy wschód od szczytu Główniaka na wysokości 1460 m
• Zimny Stawek pod Główniakiem – znajdujący się na północno-wschodnim stoku Główniaka na wysokości 1560 m.
Ten pierwszy i ostatni stawek nas nie interesuje, bo znajdują się one po północnej stronie grani Babiej Góry. Natomiast pozostałe znajdują się po polskiej stronie masywu Diablaka i na dodatek na wysokości pomiędzy niweletą 1450 a 1500 m n.p.m. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie jest zaskakująca: ponieważ wysokość ta stanowi 2/3 wysokości względnej (h) Babiej Góry. Są to jeziorka typowo osuwiskowe i ich objętość jest niewielka. Ale czy te osuwiska powstały przypadkowo czy celowo – tego nie wie nikt.
W relacji prof. Pająka mówi się o tym, że otwór do Tunelu o Szklistych Ścianach mieści się na wysokości 2/3 Babiej Góry, ale nie mówi się o tym, jakiej wysokości: względnej (h) czy bezwzględnej (H), a tymczasem jest to różnica i to znaczna, bowiem ta pierwsza jest liczona od podnóża góry, ta druga od poziomu morza, a zatem:
2/3HBG = 1150 m n.p.m. - natomiast - 2/3hBG = 1480 m n.p.m. - zakładając, że podnóże Babiej Góry znajduje się na wysokości ok. 1000 m n.p.m., a więc w pierwszej lokalizacji nie ma co szukać, bo za nisko, zaś w drugiej mamy pojezierze Babiej Góry… Ciekawe, nieprawdaż?
Powoływany uprzednio Pan Olaf Snappan twierdzi, że wejścia do Tunelu należałoby szukać gdzieś w okolicy zrujnowanego schroniska BV, bo otwór ten został zasłonięty celowo właśnie przez jego ruiny. Rzecz brzmi całkiem logicznie i przekonywująco, ale…
Zrujnowane schronisko BV znajduje się w punkcie opisanym współrzędnymi: N 49°34’14.12” – E 019°31’57.52” i na wysokości 1616 m, a zatem znacznie powyżej wysokości 2/3hBG. Natomiast ze schroniska można było obserwować to, co działo się na południowych stokach kopuły Diablaka – w tym startujące z otworu Tunelu świetliste pojazdy latające Aghartyjczyków czy Kosmitów… To zaś zgadza się z relacjami zamieszkujących tam gospodarzy, którzy Ich działalność przypisali działalności Księcia Ciemności. Zresztą sama nazwa głównego szczytu Babiej Góry – Diablak – w tym kontekście jest wielce wymowna.
A zatem wychodziłoby na to, że coś jest na rzeczy, ale… Ale wejście do Tunelu ma znajdować się po słowackiej stronie Babiej Góry. Pomiędzy grzbietem Babiej Góry rozciągającym się pomiędzy Diablakiem a Cylem (Mała Babia Góra, 1515 m) a szczytem Vylomiska (1414) znajduje się połogi grzbiet zwany Diablim Stołem. Więc może to tam odbywały się te „diabelskie misteria” zaobserwowane przez gospodarzy schroniska BV? Rzecz ciekawa – o ile polska część południowych stoków Babiej Góry jest bardzo wodonośna – znajduje się tam 20 źródlisk potoków górskich spływających na Orawę, a do tego źródła zasilające w wodę stawy tu wymienione, to słowacka strona Babiej Góry jest nader sucha – dlaczego? Znajdują się tam jedynie cztery potoki tworzące potok Bystrá i to poniżej niwelety 1200 m. Czy wynika to z jej budowy geologicznej? A może z czegoś innego, ale z czego? Może zamieszkujące tam Istoty nie chciały, by kapało Im na głowy (o ile takowe posiadają)?
Przypominam Czytelnikowi o tym, że na wymienione przeze mnie tereny wstęp jest SUROWO WZBRONIONY, bowiem są to tereny Babiogórskiego Parku Narodowego i Rezerwatu Babia hora po stronie słowackiej. Wszyscy wiedzą, że na terenach BgPN i rezerwatów NIE WOLNO opuszczać wyznaczonych szlaków turystycznych.
I słusznie. Park Narodowy to nie deptak czy ogródek jordanowski, gdzie można szaleć do woli i deptać co się da. To jest sanktuarium Przyrody, w którym ludzie powinni się zachowywać jak w świątyniach. I dlatego też uważam, że lepiej będzie zostawić to wszystko takim jak jest i nie powinny tam sięgać chciwe łapy rozmaitych biznesmenów i podłych, zdziczałych, skretyniałych polityków.
Aliści sprawa ta ma swój ciąg dalszy, ale o tym później.

3

Po zamieszczeniu materiału na temat Babiej Góry w Internecie – zob.: http://wszechocean.blogspot.com/2018/07 ... dow-1.html otrzymałem dwie odpowiedzi - pierwsza od red. Marka Rudnickiego, który przypomniał mi, że sam pisał o tych rewelacjach w swych pracach pt. „Bękarty bogów” i wcześniejszej „Kołowrót dziejów”. Według prof. Jana Pająka – wejście do Tunelu o Szklistych Ścianach znajdowało się ukryte za dużym głazem.
Ta kwestia jest wciąż dyskusyjna, bo – o ile relacja informatora prof. Pająka jest prawdziwa – to chodziłoby o jakiś duży głaz zamontowany na mechanizmie obrotowym czy przesuwnym, który byłby łatwy do przesunięcia. Rzecz w tym, że część kopuły szczytowej Babiej Góry stanowią gołoborza i szukanie szczególnego głazu na głazowisku byłoby szukaniem igły w stogu siana. Ten głaz musiałby mieć średnicy ponad 2 m i owalny kształt, bo inaczej NOL-e (jak zakłada to prof. Pająk) nie byłyby w stanie się w nim poruszać – mimo swego wysokiego technicznego zaawansowania. Żeby to wejście znaleźć należałoby przeszukać całą szczytową kopułę Diablaka od strony południowej – od niwelety 1400 do 1500 m n.p.m. – robota dla batalionu wojska na miesiąc. Należałoby sprawdzać każdy kamień, każdą skałkę. Rzecz jest do zrobienia w czasie realnym, tylko… kogo na to stać? Na pewno nie indywidualnych badaczy jak Pan Olaf Snappan czy emerytów i kanapowych detektywów jak ja. To są poważne koszty. No i do tego potrzebny jest łut szczęścia czy tzw. fuks.
Drugą wskazówkę otrzymałem od zawodowego geologa mgr inż. Stanisława Bednarza, który wprawdzie odnosi się do całej sprawy z powątpiewaniem, bo nie wynika to z jego doświadczenia, ale polecił mi znakomite prace na temat Babiej Góry, w których można znaleźć ciekawe informacje na jej temat. Tak więc polecił mi on książkę „Babiogórskie ścieżki” (Redakcja Wydawnictw Turystycznych, Poznań 1995) Urszuli Janickiej-Krzywdy i Adama Łajczaka oraz „Babia Góra” (Wiedza Powszechna, Warszawa 1978) Teofila Wojterskiego.
Ale pierwszą wskazówkę otrzymałem jeszcze w latach 90-tych od Pana Kazimierza Pańszczyka z Nowego Targu, który w liście skierowanym do mnie z dnia 8.X.1996 roku, pisze tak:

Szanowny Panie Robercie,
… z tego, co wiemy na dzień dzisiejszy, groty na Babiej Górze powinny być cztery (zob. mapka – lokalizacje 5-8, żółte markery) trzy z nich miałyby się znajdować na południowym stoku, a jedna na stronie północnej.

Dwie groty znajdować by się miały po stronie słowackiej, przy czym przynajmniej jedna z nich mogłaby pasować do opisu, jaki jest w Pańskim artykule. Mianowicie chodzi tutaj o wysokość 1200 m n.p.m., jedna z rzekomych jaskiń jaka ma się znajdować pod Cylem – 1515 m n.p.m., miałaby znajdować się na wysokości 1/3 Cylu, ok. 1300-1400 m n.p.m. Cyl jest niższym szczytem Babiej Góry, a zatem mogło chodzić o niego, a nie o Diablaka czyli Babią Górę właściwą…
A oto mapka tajemnic Babiej Góry – lokalizacje przybliżone:
1. Resztki ruin spalonego przez Niemców schroniska BV w czasie II Wojny Światowej i zaraz po wojnie w czasie próby jego odbudowania. W latach 30-tych obsługa tegoż schroniska niejednokrotnie widywała (szczególnie nocami) dziwne zjawiska świetlne przywodzące na myśl aktywność NOL-i: dziwne światła i dźwięki, poruszanie się metalowych przedmiotów, lewitacja, itd.
2. Lokalizacja Tunelu o Szklistych Ścianach wg prof. Jana Pająka.
3. Domniemane miejsce lokalizacji niemieckich super dział strzelających w kierunku łańcucha Tatr Wysokich w 1943 roku.
4. Miejsce zagłady zespołu Frysiów w 1935 r. grupa 4 turystów zginęła tam w niewyjaśnionych okolicznościach. Przyjęto, że powodem ich śmierci była śnieżna zamieć i zawieja…
5,6,7 i 8. Lokalizacja grot w masywie Babiej Góry i Małej Babiej Góry.


Lokalizacje hipotetycznych jaskiń podaję za Kazimierzem Pańszczykiem – być może któraś z nich jest prawdziwa i wtedy uzyskamy potwierdzenie lub zanegowanie hipotezy prof. Jana Pająka. Na zdjęciach mamy jedną ze sztolni wybitych w południowym zboczu Cylu – czyli Małej Babiej Góry.
Na tych dwóch zdjęciach mamy tajemnicze znaki wyrzeźbione w skałach na Małej Babiej Górze. Najprawdopodobniej zostały one wyryte przez poszukiwaczy skarbów z Bractwa Św. Wawrzyńca alias Bractwa Siedmiu Gwiazd, na których masyw Babiej Góry działał jak magnes…
Idąc tropami poszukiwaczy skarbów, Adam Łajczak tak pisze o tych znakach przez nich pozostawionych, które na Babiej Górze znajdują się tylko w czterech miejscach:
…pod Cylem, na Izdebczyskach, w Żlebie Poszukiwaczy Skarbów i na Kamionku k./Zubrzycy Górnej.
Pod Cylem, a dokładniej po jego zachodniej stronie, znaki te znajdują się w rejonie jaskini Złota Studnia. To właśnie tam, w rejonie Świstowych Skałek (1418 m n.p.m.) i Złotego Siodła (1407 m) znajdują się głębokie rowy rozpadlinowe. To właśnie tam znajdują się te znaki, z których 12 przedstawia koła, krzyże i figury geometryczne oraz linie proste i łamane, zaś 1 znak przedstawia łuk i strzałę (co oznacza odległość – na jeden strzał z łuku).
W Żlebie Poszukiwaczy Skarbów znaleziono 1 znak przedstawiający alchemiczny symbol złota i astrologiczny symbol Słońca. Poza tym znaleziono kółko przekreślone strzałką. Jest to jedyne stanowisko na północnym Stoku Babiej Góry.
Największy zbiór znaków znajduje się przy wylocie Słowikowej Studni w Zbójeckim Wąwozie na Izdebczyskach, położonej nieco wyżej nad stawkiem Czarne Oko. Znajdują się tam napisy oraz symbole – w tym symbol sakralny IHS (Iesus Hristos Soter – Jezus Chrystus Zbawiciel) ale zapisany z odwrotnym S jak IHZ. Poza tym są tam daty: 1643 i 1865, co dowodzi wieloletniej penetracji tych terenów przez poszukiwaczy skarbów. Poza tym znaki przedstawiający młoty i kilofy wskazują na to, że bywali tam i górnicy.
Wikipedia podaje o tym miejscu, co następuje:
Miejsce to znane jest także pod nazwami Zbójecki Wąwóz lub Urwisty Wąwóz. Nazwa Izdebczysk pochodzi od tego, że znajdują się w nich niewielkie szczeliny skalne i jaskinie, przez miejscową ludność dawniej nazywane izdebkami. Największe z nich to Zbójnicka Grota i Słowikowa Studnia (już zawalona). Według ludowych podań dawniej obozowali tutaj zbójnicy, dzielili zdobyte skarby oraz urządzali alkoholowe libacje. Wśród miejscowej ludności silne było przekonanie o skarbach, jakie ukryli w tym miejscu. Legendy mówią także o zaklętych mocach strzegących te miejsca przed niepowołanymi. Mimo tych przesądów Izdebczyska penetrowane były przez poszukiwaczy skarbów, pozostałością po tych poszukiwaniach są wyryte na skałach tajemnicze znaki i rysunek kotlika ze skarbami.
Równie ciekawy jest zbiór znaków pod szczytem góry Kamionek (914 m), która nie wchodzi w ścisły skład jednostki Babiej Góry, ale znajduje się w jej najbliższym sąsiedztwie, nieopodal Skansenu Orawskiego w Zubrzycy Górnej. Znaleziono tam znaki górnicze oraz datę 1874, co wskazuje na penetrację tej góry jeszcze w XIX wieku.
Na samej Babiej Górze znajdują się znaki takie, jak krzyż, siodło, ręka, skrzypce a nad nimi krzyż i monstrancja, ludzka głowa, strusie pióro, litery, słońce i księżyc. Wszystkie one znajdują się – według autora – w „Spisku” Michała Hrośnieńskiego z połowy XVII wieku, ergo penetrację poszukiwaczy skarbów można datować jeszcze przed tym okresem.
Podobną informację podaje także dr Jacek Kolbuszewski w swej pracy „Skarby króla Grigoriusa” (Katowice 1973).
Z tego wszystkiego wynika, że Babia Góra zaczęła być przedmiotem zainteresowania ludzi już co najmniej od XV wieku, kiedy to Jan Długosz podał pierwsze wiadomości i niej świadczące o jej zwiedzaniu. Uczeni pojawili się tam w XIX wieku i był tam m.in. ks. Stanisław Staszic. On to opisał ją w sposób naukowy w swym dziele „O ziemiorództwie Tatr i Karpatów”.
Czego szukano na Babiej Górze? Przede wszystkim ukrytych skarbów przez podhalańskich zbójników i rozbójników. Fama mówiła o ukrytych skarbach i każdy chciał się wzbogacić, więc szedł w góry i w przeważającej części wypadków tam już pozostał. Stąd poszła legenda o potworze na Babiej, która mordowała ludzi, którzy się tam zaplątali celowo czy niecelowo.
Oczywiście szukano tam także rud kruszcowych (złoto, srebro) i tzw. kamieni (kamieni szlachetnych i półszlachetnych). Niestety – Babia Góra - podobnie zresztą jak i Tatry – jest uboga w kruszce i nic cennego znaleźć się tam nie dało. Ale poszukiwania trwały i przybywało znaków na skałach…
A zatem wniosek jest jeden – Tunel o Szklistych Ścianach mógł być odkryty już bardzo dawno – na początkach osadnictwa w rejonie Babiej Góry – czyli XV–XVI w. Był on spenetrowany przez poszukiwaczy skarbów, czego dowodzić mogą rysunki na jego ścianach. Pod tym względem Legenda o Tunelu przekazana przez prof. Jana Pająka może być prawdziwa.

4

A teraz zajmijmy się budową geologiczną jednostki Babiej Góry. Cały ten masyw jest zbudowany ze skał fliszu karpackiego, serii osadów morskich, naprzemianlegle ułożonych warstw piaskowców i łupków oceanicznych z czasów Oceanu Tetydy.
Szczytowe i grzbietowe partie Babiej Góry tworzą twarde piaskowce magurskie, niżej są warstwy hieroglificzne – noszące ślady fal i pełzających organizmów morskich przypominających egipskie pismo. Wszystkie te warstwy pochodzą z Eocenu (58-37 mln lat temu), kiedy nad miejscem, gdzie teraz znajdują się Beskidy szumiał Ocean Tetydy. Ich bieg przebiega równoleżnikowo, a kąt upadu na południe wynosi 15-20°. Rzecz ciekawa – nie znaleziono tutaj ani jednej kamiennej kuli, które występują w Beskidzie Małym w dolinie potoku Targoszówka, mimo tego iż tam także występują piaskowce magurskie, które charakteryzuje właśnie taka forma wietrzenia – zwana wietrzeniem kulistym, ale nie mająca z procesem wietrzenia nic wspólnego…
No właśnie – doszliśmy do innych geologicznych osobliwości Babiej Góry. Jak już wcześniej napisałem, znajdują się tam twarde piaskowce magurskie, które stanowią grań całego masywu. Piaskowce te z biegiem czasu rozpadają się na wielościenne bryły i tworzą malownicze gołoborza po obu stronach grani. I co ciekawe – nie ma żadnych kamiennych kul, jakie znaleziono w słowackich Jawornikach i Beskidzie Małym. A przecież być powinny, boż na niektórych zdjęciach widać półkuliste odłupy, ale kul nie widać, chyba że oddzieliły się od górotworu i stoczyły na dół, gdzie zostały zatrzymane przez kosodrzewinę albo rozpadły się wskutek wielu uderzeń. Ta sprawa powinna być dokładnie zbadana, ale wymaga dokładnego przeszukania regli porastających stoki Babiej Góry. Problem polega na tym, że przeszukiwanie kosówki jest zajęciem bardzo trudnym i czasami niebezpiecznym. Bardzo łatwo o złamanie kończyny i poharatanie odsłoniętej skóry.

5

Powróćmy jeszcze do jaskiń, a właściwie dziur i rozpadlin skalnej calizny. Źródła podają, że w rejonie Babiej Góry istnieje kilka dziur, które noszą dumne miano jaskiń. Są to:

• Złota Studnia u Cylu
• Słowikowa Studnia pod Broną
• Orawskie Piwnice pod Diablakiem i Pośrednim Grzbietem po słowackiej stronie granicy.
Nieźle by to pasowało do opowieści Wincentego – informatora prof. Pająka, bowiem znajdują się one nieco wyżej od wspominanej tu wysokości 2/3hBG = 1480 m n.p.m. i wynoszącej ok. 1660 m. Orawskie Piwnice, to głębokie szczeliny, które można by nazwać jaskiniami. Pisze o nich Adam Łajczak. Natomiast ciekawe rzeczy wzmiankowali dawni autorzy piszący o Babiej Górze, a jeden z nich – o. Gabriel Rzączyński SJ w swym dziele „Auctuarium historiae naturalis…” (1742) pisze on o tym, że:
…jezioro na Babiej Górze wyrzuca białe i czarne krzeszące ogień kamienie oraz bursztyn i że ma podziemne połączenie z morzem i że żyją w nim ryby pokryte czarną łuską. We wnętrzu Babiej Góry ma być jaskinia, z której nieustannie wylatują wiatry, a przeciągi we wnętrzu góry mają być tak silne, że potrafią ściągnąć do podnóża góry wody tego jeziora…
Babia Góra ma być zbudowana ze skał wapiennych, w jej jaskiniach powstaje mleko wapienne będące lekarstwem na wiele chorób…

Tak więc jest oczywiste, że ludzie spragnieni cudowności czy tylko per curiosite ściągali do tej góry jak muchy do lepu. Te i inne cudowne lekarstwa zostały opisane przez dr. Jacka Kolbuszewskiego, więc powiem tylko, że były to panacea, za którymi warto się było upędzać po górach! Poszukiwacze penetrowali te góry, po powrocie opisywali swe przygody ubarwiając to i owo… A potem te i inne cudowne opisy były przekazywane, przepisywane i podawane dalej przez rozmaitych autorów piszących o górach w Polsce i Europie. Informacje podane przez o. Rączyńskiego i ks. prym. Władysława Łubieńskiego były przekazane przez o. Benedykta Chmielowskiego w encyklopedii „Nowe Ateny” (1745-56) i innych mniej znanych. Tak było wszędzie tam, gdzie stały góry: w Tatrach, Beskidach, Górach Świętokrzyskich, Sudetach, a osobliwie w Karkonoszach, w których można było znaleźć autentyczne kruszce i drogie kamienie…
Jeżeli Tunel o Szklistych Ścianach nie jest mitem i rzeczywiście istnieje, to należałoby go szukać w rejonie słowackiej części Babiej Góry – na Diablim Stole – obrzeże pomiędzy Diablakiem (1725 m), Pośrednim Grzbietem (1611 m) i szczytem Výlomiska (1414 m) – przypominam, że wartość ta jest zbliżona do wysokości 2/3hBG = 1480 m. Po jego wschodniej stronie znajdują się właśnie wspomniane Orawskie Piwnice. Problem polega na tym, że jest ono pokryte kosodrzewiną, co utrudni wszelkie poszukiwania.
Intrygująca jest nazwa Diabli Stół – biorąca się może od tego, że jest to stosunkowo płaski stok po niewielkim kątem nachylenia i deterioracja wynosi tam 197 m na dystansie 1,2-1,5 km. Poza tym nie wypływa z niego żaden potok, co jest dziwne, zważywszy iż Babia Góra jest bardzo bogata w źródła.
Diabli zaś dlatego, bo to właśnie tam odbywały się pogańskie obrzędy w zamierzchłych czasach… Tak bowiem dziwnie się zdarza, że miejsca pogańskich obrzędów znajdują się w okolicach uznawanych za nawiedzane przez nieznane, obce siły czy związane z działalnością dawnych cywilizacji Atlantydy, Atlantyki i innych. To właśnie tam powinna znajdować się ruchoma skałka zakrywająca wylot Tunelu o Szklistych Ścianach, o ile istnieje…
Niestety, Babia Góra zawodziła nadzieje wielu poszukiwaczy i chociaż ludzie znajdowali tam ślady pobytu już to gwarków już to zbójników, to rud kruszcowych czy choćby gem tutaj nie było. Nie znaleziono także mitycznych tuneli, o których mówią miejscowe legendy na Orawie i Podhalu. Jest za to cudowna, górska Przyroda, która powinna być zachowana w niezmienionym stanie. BgPN powinien istnieć wbrew chciejstwu niektórych bezmózgich, ale za to chciwych i pazernych idiotów będących u żłobu i koryta, i powinien stać na jej straży.

6

Niestety, nie dane mi było zorganizować wypadu na Babią Górę, stan zdrowia i inne przedsięwzięcia nie pozwoliły mi na to – co z przykrością musiałem przyjąć do wiadomosci. Tym niemniej postanowiłem poszukać jeszcze informacji na temat jaskiń, które się w niej znajdują i znalazłem dwa bardzo ciekawe teksty mówiące o tamtejszych „dziurach”. Pisze tedy Beata Szkaradzińska na łamach „Dziennika Polskiego”:

Tajemnice i skarby Babiej Góry

Na południowym stoku Babiej Góry już ponad kosówką, a tuż w pobliżu granicy ze Słowacją, pośród wielkich głazów ukryty jest podziemny chodnik. Legenda głosi, że prowadzi on do kościoła w Rabczycach po słowackiej stronie Orawy. Te podziemne piwnice są ponoć pełne zbójnickich skarbów i talarów.
Podziemia - jak mówią podania - otwierają się jednak jedynie raz do roku na kwietną, czyli Wielkanocną Niedzielę... Nie łatwo się też do nich dostać, trzeba bowiem znać tajemne zaklęcie. Jak zapewniają co bardziej wiekowi mieszkańcy Orawy, jeszcze nie tak dawno znali je starzy bacowie i wolarze.
Skarbów zbójników jednak jeszcze nie udało się im nigdy wydobyć, choć na Babią Górę w ich poszukiwaniu zapuszczali się z łuczywami od dawna śmiałkowie. Niestety, każdy z nich, jeśli chciał ocalić życie, musiał się wycofać.
Jedno z dawnych podań ludowych podaje, że pewna kobieta z Lipnicy Małej kiedyś, właśnie w Kwietną Niedzielę poszła z dzieckiem w góry. Znała legendę mówiącą, że w czasie, gdy w wielkolipnickim kościele jest podniesienie, otwierają się skały odkrywając swe skarby... Trzeba je jednak brać bardzo szybko i uciekać, zamykają się one bowiem ponownie tuż po podniesieniu. Ludzie mówią, iż kobieta weszła z dzieckiem w szczelinę. Niestety, "jej zdołało się uciec", ale dziecko we wnętrzu góry zostało. Kobieta o mało co nie oszalała. Przez cały rok czekała pod skałą. Gdy tylko jej czeluście ponownie się otwarły, szybko porwała żywe dziecko i uciekła. Tym razem nie myślała już o dukatach... Zrozumiała, iż nie ma na świecie niż cenniejszego niż własne dziecko.
Podanie też mówi, że we wnętrzu Babiej Góry śpią zaklęci rycerze. To ponoć oni przez rok zajmowali się dzieckiem kobiety we wnętrzu ziemi, karmiąc je i opiekując się nim. Stara orawska legenda głosi, że czekają oni, podobnie, jak zaklęci śpiący rycerze na Giewoncie, czy na Czantorii na Śląsku, na swój czas, czas interwencji...
To także tu u stóp Babiej Góry w Lipnicy Wielkiej wytryska cudowne źródełko o uzdrawiającej mocy. Do dziś można z niego czerpać wodę, a wskażą go chętnie miejscowi. Leczył tą cudowną wodą kiedyś skutecznie wszelkie rany, dolegliwości wewnętrzne, a szczególnie oczy, Piotr Borowy. Przed laty źródełko to poświecił sam biskup Józef Szkodoń. Obok postawiono kapliczkę Matki Boskiej Ludźmierskiej. Cudowną moc wody ma potwierdzać pewna historia. Pod koniec XX wieku starsza kobieta, będąca w agonii, nie chciała, aby opiekująca się nią siostra zakonna dała jej zastrzyk, który ulżyłby jej w chorobie. Poprosiła córki, aby przyniosły wody ze źródełka Borowego, które, jako młoda dziewczyna znała za młodu. Jak wspominają ludzie, gdy ją piła mówiła: "tu przy mnie jest Borowy". Po trzech dniach wstała o własnych siłach i żyła długie lata. Woda ta jest tak sławna, że Orawiacy jadąc do Stanów Zjednoczonych zabierają ją dla krewnych.
Jeśli będą jednak Państwo już na Babiej Górze, warto się przyjrzeć prapuszczy karpackiej. Rosną tu ponad trzystuletnie świerki, z pewnością pamiętające czasy rozbójników. Świerk ten jest ceniony za granicą, a szczególnie w Skandynawii. Trzeba też koniecznie przejechać się przepiękną trasą rowerową wiodącą przez dolinę malowniczego potoku Krzywań, wyznaczoną przez Galicyjskie Gospodarstwa Gościnne. Może uda się wam wówczas odkryć jedno z wejść do zbójnickich piwnic... Choć przestrzegam. Nie będzie to łatwe. Trzeba mieć dużą sprawność fizyczną.
Ciekawe są komentarze internautów do tego tekstu:
• Tak jak w temacie, chciałbym się dowiedzieć czy jest możliwość legalnego oglądnięcia babiogórskich jaskiń, chyba że to jest legalne a ja mam złe informacje. Chodzi mi o te trzy groty: "Złota Studnia", "Grota Zbójecka", "Orawska Piwnica"
• W ostatnią niedzielę właśnie sam zwiedziłem te Orawskie Piwnice i szczerze powiem że się trochę zawiodłem, bo faktycznie to są krótkie norki. Znalazłem dwa wejścia które miały ledwo 3-4 m korytarzy. Złotej Studni szukałem już dwa razy z czego w tą niedzielę ok. 3h i nie znalazłem. Wczoraj się dowiedziałem, że jest ponoć zasypana żeby ludzie nie wchodzili, jeśli faktycznie jest zasypana to już wiem czemu nie mogłem znaleźć.
• Dzięki za info, właśnie trochę poczytałem o tej jaskini i aż mi się gorąco zrobiło.

Inny ciekawy materiał znalazłem u Wojciecha W. Wiśniewskiego, który tak pisze na temat jaskiń na Babiej:
Najczęściej opisywaną jaskinią z tego terenu jest Złota Studnia, znajdująca się na zachodnim grzbiecie Małej Babiej Góry, koło siodła zwanego Złotą Przełączką, kilka metrów od szlaku, w rowie rozpadlinowym po słowackiej stronie granicy. Ma długość ponad 10 metrów i głębokość 4,5 m. była znana od bardzo dawna, a gdy w 1922 roku odkryto ją dla turystyki, istniała w niej stara, drewniana obudowa. Obok leży nieco mniejsza Złota Studnia II.
Interesujące możliwości stwarzają Orawskie Piwnice, położone na słowackiej stronie Diablaka, na wysokości 1650-1680 m n.p.m. Grotołazi słowaccy wstępnie poznali je już w 1962 roku, ale choć miejscowi pasterze informowali o istnieniu w tym rejonie większej liczby jaskiń i to jeszcze większych, nie podjęto tam dotąd systematycznych badań speleologicznych. Największy ze zbadanych obiektów miał ok. 15 m długości. Ostatnio tymi jaskiniami zainteresowali się polscy i słowaccy ufolodzy, którzy tu próbują lokować mityczną Księżycową Jaskinię. Miał ją poznać w czasie II Wojny Światowej jeden ze słowackich partyzantów, który w 1965 roku na emigracji w Ameryce opublikował jej opis. Wynika z niego jednak, że chodzi o naturalną jaskinię, a nie „obiekt o metalowych ścianach”, jak chcą ufolodzy. Uważają oni w dodatku, że jedna z jaskiń pod Diablakiem wprowadza do stromo nachylonego tunelu o szklistych ścianach i kolistym przekroju, biegnącego pod wschodnim zboczem Babiej Góry i prowadzącego w głąb ziemi.
Szanowny Autor pomieszał tutaj dwie sprawy: Tunel o Szklistych Ścianach i Księżycowy Szyb. Dzisiaj wiemy, że są to dwa różne obiekty położone w dwóch różnych lokalizacjach, o czym pisaliśmy onegdaj w opracowaniach „Tajemnica Księżycowej Jaskini” i „Powrót do Księżycowej Jaskini”.
Na mapach BgPN zainteresował mnie jeszcze jeden obiekt, którego nazwa dziwnie koresponduje z obserwacjami UFO, o których pisali m.in. mgr Kazimierz Bzowski i inż. Miłosław Wilk w swych pracach. Jest to Diabli Kamień położony po stronie słowackiej, ok. 1500 m na południowy-zachód od Diablaka – przy żółtym szlaku do Rabczyc, przy jego zakręcie na południe, na wysokości ok. 1410 m n.p.m. nieopodal granicy lasu i kosówki. Przypominam, że wartość ta jest niewiele mniejsza od wysokości 2/3hBG = 1480 m n.p.m. Diabli Kamień znajduje się w miejscu idealnie pasującym do relacji informatora prof. dr inż. Jana Pająka…
Nie, żebym wierzył w teorie Kazimierza Bzowskiego i Miłosława Wilka, ale jest za dużo diabłów w tej całej sprawie. Obserwacje UFO z rejonu Babiej Góry były poczynione w przeszłości i to być może legło u podstaw tego „diabelskiego” nazewnictwa, albo…
Być może w dawnych czasach Babia Góra była jakimś centrum kultowym, którego śladów nie znaleziono (a kto ich tam szukał???), które potem zlikwidowano już w czasach narzucania nam chrześcijaństwa, sanktuarium zburzono, materiały pisane czy graficzne zatarto, posągi bóstw spalono, zaś pogańskich kapłanów wymordowano, jak w wielu miejscach na świecie.
Tak czy inaczej, Babia Góra powinna być wreszcie dokładnie przebadana przez naukowców nie bojących się stawiać trudne pytania. Nie sądzę, by odkryli jakieś tunele o szklistych ścianach do Ameryki czy Księżycowy Szyb – który znajduje się całkiem gdzie indziej – ale może odkryją jeszcze zachowane ślady pogańskiej przeszłości. I to byłoby odkrycie na skalę europejską.

7

A oto ciąg dalszy szperania po mądrych księgach. Te dwa cytaty na temat czarów i Babiej Góry, które tu zacytowałem jako motto, wziąłem z książki dr. Jacka Kolbuszewskiego – „Skarby Króla Gregoriusa”, w której pisze on o poszukiwaniach ukrytych skarbów w górach Polski: Tatrach i w Karkonoszach oraz Beskidach. Ciekawym tu się wydaje jego opisanie Babiej Góry jako miejsca, gdzie skarby powinny się znajdować – bowiem te ostatnie zazwyczaj ukrywano w górach, a że Babia jest najwyższym szczytem w Beskidach, więc samozrozumiałe jest to, że tam powinno być ich najwięcej. Taka była logika tych, którzy je ukrywali i tych, którzy je szukali.
Pisze tedy dr Kolbuszewski:
BABIA GÓRA – najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich, wspaniały punkt widokowy (m.in. na Tatry i Małą Fatrę). Jeden z centralnych dawniej punktów zainteresowania poszukiwaczy skarbów:
Najprzód gdy do tej Babiej Góry przyjdziesz, możesz na nią jak najdalej iść, znajdziesz na niej jedną piwnicę, z której wielkie bogactwa jako groch albo laskowe orzechy, złota, z wierzchu czarna łupina. Secundo – od tej piwnicy możesz pójść na jedno miejsce, na którym jest buk wielki, przeciw zachodu słońca, a niedaleko tego miejsca znajdziesz jedną wodę, która krzyżem wypada z tego miejsca, gdzie znajdziesz pod mchem wiele złota, srebra i drogich kamieni. Na tej Babiej Górze jest jeden kamień jako ołtarz, od tego kamienia ujrzysz miasto Żywiec. Na tym tedy kamieniu jest krzyż wielki wykonany i siodło. Znajdziesz łączkę jedną malućką, pod mchem jest wiele złota. (…) Przy tej Babiej Górze jest jednak niedaleko góra, goła bardzo, przy której jest wielka skała przewieszona, jakby w dół chciała spaść. Najpierwej niżeli ku tej górze przyjdziesz, musisz się spuścić ku jednemu potokowi, zowie się Słupowa, w którym potoku stoi jedlica, na której skrzypce są wyrobione, nad skrzypcami jest krzyż i monstrancja dla znaku także na jednym buku znajdziesz głowę wyrąbaną…
Oczywiście tych znaków na drzewach, o których mowa w treści cytowanego „spisku” już dawno nie ma, bo i drzewa wycięto. Co więcej – wszystkie opisane tutaj cudowności musiały znajdować się gdzieś w strefie reglowej, a nie przyszczytowej, co wynika z opisu. Tunel o Szklistych Ścianach ma być na wysokości 2/3hBG, a zatem ponad granicą strefy reglowej, wśród kosodrzewiny. Nie tędy więc droga. A co do złota, srebra i cennych gem, to można je włożyć tam, gdzie ich miejsce – między bajki.
Trzymając się kanonicznej wersji Legendy o Tunelu, to wedle niej Tunel powinien się znajdować po słowackiej stronie Babiej Góry, a zatem tam, gdzie według map znajduje się Diabli Kamień i lekko nachylona, piaskowcowa płyta Diablego Stołu. W swym opisie szlaków babiogórskich w przewodniku „Grupa Babiej Góry” (Warszawa 2001), Piotr Krzywda tak pisze o tej formacji w opisie szlaku 6sŻ (znaki żółte):
(Szlak 6sŻ) jest to najstarszy szlak na Babią Górę. Wyznakowany został w sierpniu 1894 roku przez Wilhelma Schlesingera, działacza Beskidenvereinu z Bielska. (…) Szlak rozpoczyna się przy schronisku w Polhorze Slanej Vodzie (…)
Nadal wspinamy się przez polankę do góry… Wreszcie dochodzimy na górny skraj polany do dużej i płaskiej piaskowcowej płyty zwanej Diablim Stołem…
Przy Diablim Stole na górnym skraju Uściańskiej Polany (ok. 1440 m) znajdowało się niegdyś tzw. Półgórskie Rozstanie, rozwidlenie dwóch prastarych ścieżek. Jedna z nich już dzisiaj całkiem zarośnięta zwana Zbójeckim Chodnikiem prowadziła prosto w górę na Przełęcz Bronę (1408 m), druga w prawo na szlak, którym idziemy na szczyt Babiej Góry (1725 m). Nieco poniżej Diablego Stołu na lewo od ścieżki – idąc z dołu – znajduje się łatwe do odszukania źródło, położone w charakterystycznym zaklęśnięciu terenu.
Zwracam uwagę Czytelnika na ten nacisk, jaki Autor kładzie na starożytność tych szlaków i ścieżek. Kto i kiedy je przetarł? Ogólnie mówi się, że to byli pasterze i zbójnicy. Tak mówią legendy i ludowe gadki – które zebrała Urszula Janicka-Krzywda w swej pracy „Legendy babiogórskie”, Kraków 1998. Jednakże Autorka zastrzega się, że legendy o tajemniczych skarbach, tunelach, tajemniczych istotach, wężach, śpiących rycerzach – tak! - istnieje legenda o rycerzach śpiących w łonie Babiej Góry a stanowiących wojsko św. Jadwigi, które ma obudzić się i pogonić wrogów wiary i innych cudownościach są znane na obszarze całej Europy i wpływów indoeuropejskich... Zatem nihil novi sub Sole. Legenda o Tunelu o Szklistych Ścianach także wpisuje się w schemat tych cudownych opowieści. Żywię bardzo brzydkie podejrzenie, że ktoś ją po prostu wymyślił i „sprzedał” młodemu, nieco naiwnemu marzycielowi, który nadał jej formę literacką i puścił w obieg. Obym się mylił!
Kto tak naprawdę pierwszy przetarł szlak – dzisiejszą Drogę 6sŻ? Pasterze? Obawiam się, że oni tylko ją wykorzystywali, bo istniała ona od czasów zwanych pogańskimi. Nie wiem, dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na jeden znamienny fakt – otóż Babia Góra jest najbardziej wybitnym wzniesieniem (poza Tatrami i Rohaczami) w tej okolicy. Na jej szczycie śmiało by było można postawić… obserwatorium astronomiczne, jak to miało miejsce w wielu punktach świata, gdzie istniały różne kultury: od starożytnego Egiptu, Peru, Meksyku, Chin, Wyspy Wielkanocnej, Anglii i innych cywilizacji. I chociaż jest ona Matką Niepogody, to i tak byłaby idealna do tego celu. Wysoka, z szerokim widokiem, z lekko nachyloną płytą Diablego Stołu idealnie nadaje się do wybudowania tutaj drugiego Stonehenge – wszak kamiennego budulca jest wokół pod dostatkiem! Tak więc nie musiał tutaj diabeł budować swój zamek – w czasach przedchrześcijańskich mogło tutaj znajdować się kultowe obserwatorium astronomiczne i astrologiczne, które potem zostało zrujnowane przez neofitów nowej religii. Fantastyczne? Owszem, ale czy ktoś prowadził tam jakiekolwiek badania archeologiczne? O ile mi wiadomo, to nikt.
I jeszcze à propos diabłów. Na Babiej Górze mamy poza Diablakiem vel Diabelskim Zamkiem także Diablą Kuchnię. Jest to rumowisko skalne położone na wschód od Diablaka, za tzw. Siodłem Bończy – jak pisze Pan Marcin Leśniakiewicz w swej monografii „Babia Góra i okolice”, (Sucha Beskidzka 2015). Na południe od Diablaka mamy Diabli Stół, na którego południowo-wschodnim krańcu znajduje się Diabli Kamień. Jaka szkoda, że Marcin Leśniakiewicz ograniczył się tylko do drobiazgowego opisania polskiej części Babiej Góry!
Swoją drogą myślę, że te wszystkie diabelstwa biorą się z tego, że część źródeł tryskających ze stoków Babiej Góry czy bijących w jej okolicy jest siarczanowych i pachnie charakterystycznie zbuczałymi jajami, ergo ich wody zawierają w sobie związki siarki – przede wszystkim siarkowodór – H2S z tym przykrym zapachem. Stąd się bierze nazwa źródła Śmierdząca Woda… A wiadomo, że gdzie siarka tam droga do Piekła, z której korzystają diabły i im podobne piekielne istoty. Co do wód mineralnych, to występują tam także szczawy – wody nasycone CO2 – skąd bierze się np. nazwa Markowe Szczawiny. Po stronie słowackiej są także wody solankowe, zawierające chlorek sodu – NaCl oraz bromki i jodki. Stanowią one dowód na to, że woda opadowa przesiąka przez warstwy skalne bogate w tego rodzaju sole, które dawno temu, pod koniec Mezozoiku osadziły się na brzegach wysychającego Oceanu Thetys. A zatem pod skalnymi płytami Babiej Góry znajduje się prawdziwe bogactwo – źródeł mineralnych dających zdrowie i życie!
I jeszcze à propos wód, to zobacz Czytelniku, jak uboga w źródła jest słowacka strona Babiej Góry – zaledwie kilka potoków tam płynie, gdy tymczasem po polskiej stronie mamy prawie sto źródeł! Ale jak sądzę, wynika to z budowy geologicznej szczytowej kopuły Babiej Góry. Piaskowcowa płyta Diablego Stołu nie wpuszcza wody w głąb skał i tym samym źródła nie mają zasilania. A może dlatego, że ta płyta chroni przed wodą coś, co powinno być chronione?
Ta zagadka czeka na rozwiązanie.

8

Poszukując sekretów Babiej Góry zapytałem także znanego słowackiego zagadkologa – dr. Miloša Jesenský’ego o to, co mówi się na Słowacji na temat tej góry. W odpowiedzi przysłał mi bardzo ciekawy materialik na temat diabłów i diabelstw tam działających, autorstwa E. Bombovej. Pisze ona co następuje:
Swoją nazwę Babia Góra zawdzięcza pewnej złośliwej czarownicy. Zamieszkała ona na tej górze i chciała mieć jak najlepszy wzgląd na okolicę. Ale jako że na sąsiednim Pilsku (1551 m n.p.m) i także na królewskiej górze Choczskich Wierchów – Vel’kom Choči (1611 m) usadowiła się już konkurencja, to monitoring musiał być jak najlepszy.
W niewoli u wiedźmy
Babina to zrobiła. Uwięziła kilku biednych ludzi i zmusiła ich by przez całe dni znosili jej na górę skały i kamienie. Czarownicy wciąż się wydawało, że ma daleko do obłoków, co było dla jej niewolników bardzo męczące. Kiedy niewolnicy podwyższyli Babią Górę o jakieś 110 m, dobrzy ludzie poradzili im, jak się uwolnić. Umieścili na skałach krzyż, a kiedy czarownica wpadła w szał, wszyscy uciekli.
Orawiacy mówią, że wściekła wiedźma jest tam do dzisiaj – Babia Góra ma aż 200 dni w roku bardzo nieprzyjemną pogodę. Szaleją tam dzikie burze, ulewy i gradobicia, wielkie mrozy, potężne śnieżyce, mgły, wieją potężne wiatry i inne paskudztwa nieprzyjaznej pogody. Piękna beskidzka góra ma niemiłą nazwę – Babia Góra – Matka Złej Pogody.
Czarownica z Babiej Góry ma w naszej czarnej magii wcale poczesne miejsce. Miejscowi twierdzą, że w wiosenną Noc Walpurgii – 30.IV/1.V – jest zawsze terminem jej narady roboczej z koleżankami z Czechosłowacji (i Polski też! – dop. tłum.). I wtedy tą górę pełną parchatych bab lepiej omijać szerokim kołem.
Gdzie diabeł ma kuchnię?
Znane są także inne daty, które związane są z ryzykiem dla ludzi. Poza wiedźmami na tym terenie pałętają się także i diabli. W okolicach Babiej Góry znajduje się Piekielny Zamek, Piekielny Tron, Diablak, Diabla Kuchnia, a w okolicach jeszcze Zła Dolina i Śmierdząca Woda. Ta ostatnia nazwa kojarzy się nam z piekielną kuchnią. Pasterze często widzieli tam błyski płomieni, a potem cuchnące opary jak z garnków. Diabli mieli poprzez jezioro Hunt połączenie z morzem i do dziś dnia traktują tą część Beskidów jak swój dom. Kilka źródeł wskazuje na interesujący fakt - w słowackich i polskich wioskach beskidzkich znajduje się duża liczba obrazów, rzeźb i innych wizerunków mieszkańców Piekła.
Niebo, Piekło, UFO?
Nowe czasy odsyłają w niebyt czarownice i piekielników, a zamiast bohaterów starych legend stawia na Przybyszów z Kosmosu. Najpierw speleologów a teraz i zagadkologów od dziesięcioleci intryguje legenda o Księżycowym Szybie. Podczas II Wojny Światowej odkrył ją kpt. dr Antonín Horák. Po latach już jako emigrant w USA napisał o niej w amerykańskim czasopiśmie speleologicznym. Ukrywał się on przez pewien czas w tajemniczej jaskini, gdzie znalazł ten zagadkowy szyb. Nazwał on go - Mesačná šachta czyli Księżycowy Szyb – a hipotez na temat tego, co właściwie dr Horák tam widział, przybywa do dziś dnia. Według nich ta formacja o ciemnym pochodzeniu i przeznaczeniu jest np. i tunelem zbudowanym przez Ufiastych, częścią ogólnoświatowego systemu korytarzy tajemniczych cywilizacji, wrakiem pozaziemskiego statku kosmicznego, który tu uległ katastrofie czy tworem podobnym do Czarnego Monolitu z kultowej powieści i filmu „2001: Odyseja kosmiczna”.
Do dziś dnia nie udało się odpowiedzieć dokładnie na pytanie, czym ten Księżycowy Szyb właściwie jest, i spory na ten temat wciąż trwają. Z prostej przyczyny – wielu szukało tego miejsca i dotąd nie znalazło. Śladem, na którym się badacze opierają jest bliskość miejsca, które w nazwie ma słowo Babie. Tak więc może to być Babia Dolina w Tatrach Bielskich albo orawska Babia Góra ze swymi legendami i opowiastkami o wiedźmach i diabłach.
Jeszcze nie wiadomo
Wiemy na pewno, że na bajkową Babią Górę idzie się koło chaty Hviezdoslava , w której napisał „Hájnikovu ženu”. Na górze znajdowała się tablica pamiątkowa przypominająca, że wspiął się na nią w 1912 roku W.I. Lenin. A kiedy Karol Wojtyła był krakowskim arcybiskupem (późniejszy papież Jan Paweł II) to często chodził na legendarną górę.
Prominentni zwiedzający słynną górę – Matkę Złej Pogody – wszakże nie mówili o tym, że kontaktowali się z czarownicami, diabłami czy Ufitami. Ale wszystko to można szybko zmienić, przed nami wiosenna Noc Walpurgii, która ma klucze do dawnych tajemnic…
(Źródło - https://korzar.sme.sk/c/5869512/babia-h ... jtyla.html)
No, to nie jest całkiem tak, jak twierdzi autorka tego artykułu. W naszych książkowych opracowaniach pt. „Tajemnica Księżycowej Jaskini” (Cackatoo 2006) i „Powrót do Księżycowej Jaskini” (Tolkmicko 2010) podaliśmy Babią Górę jako jedną z wielu możliwości istnienia tam tegoż dziwu – artefaktu czy dzieła Natury. W tym przypadku chodzi mi o opisaną przez prof. dr. Jana Pająka formację, którą on nazwał Tunel o Szklistych Ścianach, a który został rzekomo wykonany przez eonami przez wszechmocne istoty zamieszkujące głębiny Ziemi, a posługujące się tymi tunelami do komunikacji pomiędzy sobą.
Jakże dziwnie ów tajemniczy Tunel kojarzy się z siecią tuneli, którą posługują się mieszkańcy legendarnej tybetańskiej Agharty do komunikacji z resztą świata! – o czym napisał ongi polski podróżnik Antoni Ferdynand Ossendowski w swej kultowej powieści „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” (Warszawa 1923). I tutaj znów rodzi się paskudne podejrzenie – czy ktoś nie wykorzystał motywu Agharty do legendy o Tunelu o Szklistych Ścianach? Nie zapominajmy, że początek XX wieku to rozkwit mody na wszelkie ezoteryczne sensacje: psychotronika, spirytyzm, wszelkiego rodzaju sztuki mantyczne święciły tryumfy. Bohaterami tłumów byli przepowiadacze przyszłości i media kontaktujące się z duchami. W III Rzeszy oberarcyzbrodniarz SS-Reichsführer Heinrich Himmler wysyłał ekipy „uczonych” z SS na wyprawy do Ameryki Pd., Afryki i Tybetu nie tylko po to, by udowodnić pokrewieństwo Niemców z Ariami, ale przede wszystkim w poszukiwaniu nowych broni i narzędzi zniszczenia.

A że to niemożliwe? OK., dam tylko jeden przykład, ale ciekawy – w latach 60-tych, w trakcie remontu jednego z domów przy ul. Mickiewicza w Jordanowie na ścianie pod warstwą papy znaleziono wielki rysunek techniczny wykonany na płycie twardej tektury. Rysunek ten przedstawiał szczegółowy plan niemieckiego U-boota typu VII lub IX – z charakterystycznym koszem przy kiosku. Usiłowałem się dowiedzieć, kto i kiedy wykonał ten rysunek. Nigdy nie udało mi się tego ustalić… No bo gdzie Rzym, gdzie Krym – gdzie Jordanów, a gdzie najbliższa baza U-bootów? Najbliższa baza niemieckich okrętów podwodnych znajdowała się ponad 700 km na północ… Nie mówiąc już o tym, kto w podhalańskim miasteczku się interesował takimi rzeczami? Ot, kolejna zagadka, do której nie ma odpowiedzi.
A takich jest więcej.

CDN.


Credo quia absurdum NON est!
http://www.wszechocean.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.grzybypl.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.echojordanowa.wordpress.com" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika

Autor tematu
Bobik
Śmiertelnie trujący zarodnikowiec
Śmiertelnie trujący zarodnikowiec
Posty: 6985
Rejestracja: sobota, 11 grudnia 2004, 19:13
Ulubione grzyby: Każdy, byle nie trujący :)
Lokalizacja: N 49°38′57″ - E 019°49′48″
Pochwalił: 1949 razy
Pochwalony: 1408 razy
Kontakt:

Śpiewam radość wędrowania…

Postautor: Bobik » środa, 17 października 2018, 11:03

9

Babia Góra podobnie jak jej śląskie odpowiedniki – Śnieżka i Ślęża, ma dość bogatą literaturę demonologiczną i fenomenologiczną, dzisiaj przedstawiam przykład takiej literatury – artykuł Małgorzaty Maćkowiak z Onet.pl, która podsumowała w nim niemal wszystkie dziejące się dziwne rzeczy, a zatem:

Co straszy na Babiej Górze?

Małgorzata Maćkowiak
Babia Góra przyciąga turystów, bo jest po prostu piękna. Nie każdy jednak wie, że wiążą się z nią różne dziwne historie. Znajdujący się w Beskidzie Zachodnim szczyt Diablak (nazywany podobnie jak cały masyw Babią Górą) to legendarne miejsce spotkań czarownic.
Według dawnych opowieści na szczycie Diablaka stał zamek, w którym mieszkał sam diabeł. Dziś zamku już nie ma, zostały z niego tylko rozsypane na szczycie góry kamienie. Słowianie wierzyli, że na jej wierzchołku mieszka bóg zła, mrocznej magii i wojny – Czarnobóg. Inne opowieści głoszą, że góra powstała z kamieni lub śmieci wysypanych przed chatą przez olbrzymkę.
Niezależnie od tego, jak góra powstała, niegdyś ludzie wierzyli, że na jej zasłoniętym mgłą szczycie zbierały się czarownice, żeby odbywać swoje sabaty. Miały one miejsce w noc świętojańską, Zaduszki czy w Wielki Piątek. Szczególnym czasem w roku był dzień świętej Łucji. Obchodzono go 13 grudnia, chociaż wcześniej celebrowano go w okolicach zimowego przesilenia. Według dawnych, przedchrześcijańskich wierzeń, w tym czasie demony cieszyły się ze zwycięstwa nocy nad dniem. Chrześcijanie próbowali “zneutralizować” ten posępny czas, czyniąc jego patronką niosącą światło św. Łucję.
Panowanie mroku nad ziemią wykorzystywały nie tylko demony, ale także czarownice. To wtedy zbierały się na sabacie. Na spotkanie przylatywały na miotłach. Miały ogromną moc. Mogły zniszczyć zbiory, rozpętać burzę, ściągać grad czy śnieg. Ludzi pozbawiały zmysłów lub zabijały.
Babia Góra od zawsze przyciągała ciekawskich i śmiałków. Zielarze wierzyli, że zebrane tu rośliny mają wyjątkową, magiczną moc. W miejscu tym dzieją się dziwne rzeczy. Podobno we wnętrzu góry mieszkają smoki. Wielu śmiałków, którzy zdecydowali się wejść na górę, znajdowano potem martwych w lesie. Przyczyną zgonów najczęściej było samobójstwo, choć niektórych zgonów do dziś nie udało się wyjaśnić. Wielu odważnych, którzy weszli na górę, nigdy z niej nie wróciło. Ich ciał nie udało się odnaleźć.
Wydaje się, że Babia Góra ma tajemniczą moc przyzywania ludzi. Według opowieści zdarzały się przypadki, kiedy ktoś wzywany przez duchy góry wchodził na nią w środku nocy i znikał. Czasem można tu spotkać tajemniczą postać mężczyzny ubranego w czarny płaszcz, z zakrywającym twarz kapturem. W lesie widziano migające światełka lub istoty przypominające skrzaty, które zwodziły ludzi i wyprowadzały ich w leśne ostępy. Legendy mówią też o czarnym koniu, który rżeniem zachęcał ludzi, żeby za nim szli. Kiedy doprowadzał swoje ofiary w las tak daleko, że nie wiedziały, jak wrócić do domu, rumak rozpływał się w mgle. Zdezorientowani ludzie, często rozpaczliwie szukając drogi powrotnej, ulegali wypadkom lub ginęli.
Wiele osób, które wybrały się na Babią Górę, mówiło o tajemniczych postaciach, które można spotkać w drodze na szczyt. Nie są to ludzie, nie mają ciała. To zjawy, które przemykają pod drzewami. Świadkowie mówią, że czuli czyjąś obecność, oglądali się, ale nikogo za nimi nie było. Często zdarzało się, że ich oko rejestrowało ruch gdzieś z boku, jednak kiedy spojrzeli w to miejsce, postacie rozpływały się we mgle. Czasem zdarza się, że tajemnicze postacie atakują turystów. Według jednej z teorii są to podróżujące między światami dusze. Na Babiej Górze ma znajdować się przejście pomiędzy światami.
Istnieją również teorie, według których na Babiej Górze znajduje się zejście do podziemnych korytarzy, którymi dostać się można do każdego miejsca na ziemi. Najśmielsi badacze łączą tajemnicze zjawiska na tej górze z działalnością UFO.
W 1963 roku na Babiej Górze rozbił się helikopter. Pilot i pasażerowie zginęli. Tego dnia była piękna pogoda. Do dziś nie wyjaśniono przyczyn wypadku. Sześć lat później, 2 kwietnia 1969 roku, samolot pasażerski lecący z Warszawy do Krakowa z niewyjaśnionych przyczyn zboczył z kursu i rozbił się w masywie Babia Góra. Zginęły 53 osoby. Pogoda była dobra, lecz szczyt góry zakrywała gęsta mgła. Według oficjalnych danych przyczyną miała być awaria sprzętu nawigacyjnego oraz stan zdrowia pilota. Według plotek radiokompas na pokładzie oszalał. Co ciekawe, taśmy z zapisami rozmów pilotów zniknęły. Prawdziwe przyczyny katastrofy do tej pory nie zostały wyjaśnione. W 2013 roku w pobliżu szczytu rozbiła się prywatna awionetka. Śmierć poniosły trzy osoby.
Na górze występują dziwne zjawiska meteorologiczne. Badacze zanotowali tu nagłe zmiany temperatury i wilgotności powietrza. Pogoda jest tu wyjątkowo zmienna. Często słoneczna pogoda niespodziewanie zmienia się w gwałtowne deszcze czy burze śniegowe. Szczyt prawie zawsze spowija gęsta mgła, przez co łatwo jest się tam zgubić.
Z całą pewnością miejsce to jest nasycone bardzo skoncentrowaną energią, która powoduje występowanie zjawisk paranormalnych. W miejscach takich jak to ujawniają się byty, pojawiają zjawy, sprzęt nawigacyjny zawodzi i dzieją się niewytłumaczalne rzeczy.
Trudno stwierdzić, na ile opowieści o Babiej Górze są prawdziwe. Jednak łączą je elementy wspólne i można założyć, że zawierają one ziarno prawdy. Trudno nie zauważyć w różnych opowieściach powtarzających się motywów. Szatana można porównać z Czarnobogiem, tajemnicze istoty z opowieściami o UFO, znikający ludzie pasują do opowieści o przejściu między światami, a smoki mieszkające we wnętrzu góry do opowieści o korytarzach i UFO. Wszystko to sprawia, że Babia Góra jest miejscem niezwykłym.
Nagromadzenie zjawisk paranormalnych czyni z niej ciekawe miejsce do spędzenia urlopu. Jeśli jednak podczas wspinaczki na górę nie natkniemy się na nic niezwykłego, to zawsze pozostają nam piękne widoki, które zapewnią nam piękne wspomnienia z wakacji. (Zob. - https://facet.onet.pl/strefa-tajemnic/b ... na/87c5q1j)

Tyle Małgorzata Maćkowiak. Nie spotkałem się osobiście z tymi wszystkimi cudownościami, ale… W Sidzinie opowiadają, że po tamtejszych lasach i leśnych polanach i duktach w bezksiężycowe noce jeździ Jeździec Bez Głowy.
W tejże Sidzinie opowiadają o tajemniczych przejściach podziemnych i tunelach wykutych przez gwarków solnych z Wieliczki, a które wiodą na słowacką Orawę. Jeden z tuneli ma wieść na Orawę, inny zaś do podziemi kościółka w Rabczycach.
O obserwacjach UFO opowiadali mi mieszkańcy Orawki i Zubrzycy Górnej, a jeden z nich – znany artysta-malarz – pokazał je na swych obrazach. Są to klasyczne latające pomarańcze, znane jako BOL. Jego prace są wystawiane od czasu do czasu w Orawskim Skansenie – Dworku Moniaków w Zubrzycy Górnej. Tamże pracownicy Skansenu kilka lat temu znaleźli okazy pwdre ser – tajemniczej galarety z gwiazd… Opisałem to w książce „Projekt Tatry”, więc to tylko przypomnę. Zainteresowanych odsyłam do blogu Wszechocean - https://wszechocean.blogspot.com/2012/1 ... ser-1.html i dalsze, a także Xięgi niewydane - https://hyboriana.blogspot.com/2014/06/ ... ry-29.html. Opad dziwnej substancji zaobserwowano także w Oravicach na słowackiej Orawie.
Nie wiem, czy czczono tam Czarnoboga – co jest możliwe, natomiast moja dobra znajoma pani Zofia Piepiórka „Eleonora” opowiadała mi, że kilka lat temu będąc na Babiej Górze z Diablaka widziała trzech dziwnie wyglądających „motocyklistów”, którzy harcowali na Diablim Stole po słowackiej stronie Babiej. Świadkami tego było jeszcze kilka osób, więc nie mogła ona ulec jakiemuś złudzeniu czy sugestii. Rzecz w tym, że po tych rumowiskach skalnych po prostu nie da się jeździć jakimkolwiek pojazdem kołowym!
Co do katastrof lotniczych, to było kilka na Babiej jak i na górach z jej otoczenia. Prawdę powiedziawszy wcale mnie nie dziwi, boż Babia Góra jest królową niepogód, więc można się tego było spodziewać. Naprawdę tajemniczą jest do dziś dnia nie rozwiązana zagadka katastrofy z dnia 2.IV.1969 roku, która zdarzyła się na Policy. Chodzi o An-24 z lotu LO-165 z Warszawy do Krakowa. I pomimo upływu pół wieku i zmiany ustroju – nadal informacje o tej katastrofie są kiszone w sejfach IPN. Przypomina to sprawę katastrofy w Gibraltarze, w której zginął premier rządu polskiego na uchodźstwie gen. Władysław Sikorski w dniu 4.VII.1943 roku. Jak widać nadal żyją ci, którzy się boją prawdy…

10

Teraz trochę na temat tajemniczych miejsc w okolicy Królowej Beskidów. Chciałbym zacząć od Jeziora Orawskiego – zwanego po słowacku Oravská Mara czyli Morze Orawskie albo po prostu Vodná nádrž Orava – Zbiornik Orawski.
Mało kto dzisiaj wie, że tam, gdzie dzisiaj szumią fale Jeziora Orawskiego, dawno temu znajdowały się wioski: Hamry (słow. Oravské Hámre), Ławków (słow. Ľavkov), Osada, Słanica (słow. Slanica) i Ujście nad Orawą (dziś Ústie nad Priehradou – włączone do Trzciany), część wsi Bobrów (słow. Bobrov) oraz większa część (w tym zabytkowe centrum) Namiestowa. Ponad wodą pozostały dwa niewielkie wzniesienia, należące niegdyś do Słanicy – dziś wyspy: Slanický ostrov z kościołem pw. Podwyższenia Świętego Krzyża z XVIII w. oraz Vtáči ostrov. Slanický ostrov stanowi dzisiaj ważne centrum kultury, tam znajduje się Oravská galéria – Slanický ostrov umenia.
Ale nie tylko to stanowi osobliwość tego akwenu.

Dawno, dawno temu – prawdopodobnie jeszcze w Trzeciorzędzie – spadł tam Meteoryt Magura. Znalezisko meteorytów żelaznych na terenie północno-zachodniej Słowacji od 1840 roku (IAB-MG, TKW 150 kg). Znaleziono wiele brył, o łącznej wadze około półtorej tony, ale większość z nich została przetopiona. Można je zobaczyć w postaci siekier, motyk i innych narzędzi w miejscowych muzeach. Zachowało się tylko ok. 150-200 kg.
Według Karela Tučeka (1981) w rejonie karpackiego pasma Magury Orawskiej w północno-zachodniej Słowacji w latach 1830-40 znajdowano wiele żelaznych brył pochodzenia meteorytowego. Według przekazów okoliczna ludność sprzedawała znajdowane bryły do okolicznej huty, gdzie wykorzystywano m.in. znaczne pokłady popularnej w tym rejonie rudy darniowej, a znajdowane żelazne bryły były traktowane jako naturalny surowiec. Prawdopodobnie w tym okresie przetopiono we Franciszkowej hucie około 1,6 tony materiału. Przetapiania meteorytów zaprzestano dopiero w 1844 roku, gdy wiedeński naukowiec W. Haidinger wykazał ich pozaziemskie pochodzenie.

Miejsce pozyskiwania, nota bene tak cennego, materiału dla huty, przez dłuższy czas było przez okoliczną ludność utrzymywane w tajemnicy. Wiadomo, że znaleziska pochodziły z okolic na zachód od wsi Slanica niedaleko Námestova. W żwirowych brzegach rzeki znajdowano bryły żelazne o wagach od jednego do kilkudziesięciu kilogramów. Znaczna ilość znajdowanych fragmentów świadczy o spadku deszczu meteorytów żelaznych w bliżej nieokreślonej przeszłości. Nie znaleziono jednak śladów żadnych kraterów. Uważa się również, że ówczesne przekazy mówiące o znajdowanych wówczas bryłach żelaza o wadze ponad 300 kg są mocno przesadzone, a prawdopodobnie największe znalezione bryły nie miały więcej niż 150 kg. W zbiorach muzealnych zachowało się łącznie około 150-200 kg, największy okaz znajduje się w Tübingen (Niemcy) i ma wagę 45,5 kg. W zbiorach Muzeum w Pradze znajduje się 7 fragmentów o łącznej wadze 2,266 kg (największy 1270 g).
Zachowane fragmenty Meteorytu Magura mają bardzo zniszczoną, silnie utlenioną powierzchnię. Nie zachowały się ślady skorupy obtopieniowej i regmagliptów.
Za sprawą badań Haidingera i ze względu na dużą obfitość materiału, żelazo meteorytowe z Orawy stało się na wiele lat cennym materiałem badawczym w europejskich laboratoriach. Znany badacz meteorytów żelaznych V.F. Buchwald stwierdził, że Meteoryt Magura był w XIX wieku dla badaczy europejskich tym, czym w XX wieku dla meteorytyki amerykańskiej był meteoryt Cañyon Diablo. W meteorycie Magura po raz pierwszy opisano nowy minerał węglik żelazo-niklu cohenit (ang. cohenite) - (Fe,Ni,Co)3C. Dokonał tego w 1889 roku E. Weinschenk i nadał nowo odkrytemu minerałowi nazwę cohenit dla uczczenia Emila Wilhelma Cohena. Również w tym meteorycie w 1847 roku W. Haidinger odkrył fosforek żelaza i niklu schreibersyt (ang. schreibersite) - (Fe,Ni)3P, który otrzymał swoją nazwę na cześć twórcy kolekcji meteorytów w Wiedniu, Karla F.A. von Schreibersa. Stwierdzono w okazach meteorytu Magura występowanie zjawiska pseudomorfozy grafitu, wyodrębniono cliftonit i diamenty - C. Ówczesne badania nad cohenitem pozwoliły stworzyć podstawy klasyfikacji oktaedrytów.
Ilość znajdowanych kiedyś fragmentów Meteorytu Magura, świadczy, że prawdopodobnie w tym rejonie spadł dawno temu deszcz meteorytów żelaznych i być może był to spadek kraterotwórczy?!
Taką hipotezę badał tamtejszy astronom amator i geolog (prawdopodobnie?) i miłośnik meteorytów słowackich Juraj Klam. Prowadzone przez niego wieloletnie poszukiwania zaowocowały „znalezieniem” na terenach otaczających zbiornik Jeziora Orawskiego kilku struktur interpretowanych przez niego jako pozostałości po kraterach meteorytowych. Próbował on swoimi „odkryciami” zainteresować naukowców i opinię publiczną. Swoje spostrzeżenia i wyniki przesłał do Muzeum Narodowego w Pradze, ale jego hipotezy nie zainteresowały naukowców. O Meteorycie Magura pisał artykuły do lokalnej prasy, ale nie zainicjowały one dalszych badań weryfikujących hipotezę oraz nie przyniosły znalezisk nowych okazów meteorytów.
Wydaje się, że teoria istnienia kraterów ze spadku pod Magurą, jest kontrowersyjna i nie poparta rzetelnymi dowodami.
Ostatnie okazy meteorytu Magura znaleziono w połowie XIX wieku. Od tego czasu nie udało się znaleźć żadnych nowych okazów.

No cóż, nie po raz pierwszy utytułowani idioci ignorują bijące w oczy fakty. Jeżeli znaleziono tam formacje poimpaktowe, to co – poza meteorytami – mogło je uczynić? To właśnie tacy „uczeni” podrywają zaufanie do nauki i dają fory różnym religijnym urojeniom i bredniom stanowiącym hamulce rozwoju Ludzkości…

Jest jeszcze jedna strona tego medalu, bo być może Meteoryt Magura ma jakiś związek z dziwnymi wydarzeniami, które miały miejsce po zachodniej stronie Babiej Góry – w słowackich Śląskich Beskidach. Pisał o tym Augustín Víťaz w czasopiśmie „UFO magazín” nr 2/2003. Krótko przypomnę tą sprawę, bo warta jest tego. Wszystko zaczęło się tak, jak w dobrym horrorze Lovecrafta czy Howarda – od dziwnych świateł i trzęsienia ziemi, które odczuli mieszkańcy wiosek położonych w okolicy góry Magura. Podziemne huki i łomoty trwały całą noc. Następnie, kiedy ustały, przerażeni ludzie ujrzeli dziwne światła lecące z drugiej strony Magury (a więc od NE) prosto w niebo. Towarzyszył temu zjawisku niezwykle wysoki pisk. Wszystko się uspokoiło, ale następnie zaczęli znikać ludzie i zwierzęta. Potem wieśniacy znaleźli w lesie jakąś ciemną, bezdenną dziurę, która była idealnie okrągła i bił z niej straszliwy smród.
Tego samego wieczoru znów zatrzęsła się ziemia. I znów na niebie zapłonęła łuna od jakiegoś światła po NE stronie Magury. Następnie widowisko i słuchowisko się skończyło… po kilku dniach kilku najodważniejszych chłopów udało się na miejsce, gdzie stwierdzili oni, że powstało tam znaczne osuwisko, a sam otwór znikł. Od tej pory już nic tam nie straszyło wieśniaków. Czyżby więc w słowackiej wiosce objawili się Ci Dawni z powieści i nowel już tu wzmiankowanych amerykańskich pisarzy?
Opowiadanie o tym wydarzeniu z dalekiej przeszłości (XVIII – XIX wiek???) jakoś dziwnie kojarzy mi się z opowieścią Wincentego – tajemniczego informatora prof. dr inż. Jana Pająka – o Tunelu Pod Babią Górą. Być może jest to słowacka wersja tej samej legendy…? Niestety, mam za mało danych by wygłosić o tym autorytatywny sąd. Oczywiście sprawą nikt się nie zajął – jak zwykle – boż nie ma żadnych materialnych śladów tych wydarzeń ergo nie ma samej sprawy…
Podobnie właśnie jest także ze sprawą Templariuszy na Orawie.
Na ten temat pisałem już wcześniej. Powiem tutaj tylko tyle, że od kilku lat na Słowacji toczy się gorący spór na temat, czy zamieszkiwali tam słynni Rycerze Świątyni, Fratres Militiæ Templi, Pauperes Commilitones Christi Templique Salomonis – Templariusze. I znów jak w przypadku Meteorytu Magura, utytułowani idioci zaprzeczają ich obecności, nawet wbrew dowodom i bijącym w oczy faktom. Jak dowodzą tego badania dr. Miloša Jesenský’ego – Rycerze Świątyni przebywali na terytorium Słowacji gdzieś pomiędzy XII a XIV wiekiem. To właśnie oni wznieśli warowne zamki i osady stanowiące ich zaplecze logistyczne, stanowiąc jednocześnie coś w rodzaju współczesnych sił pokojowych ONZ zabezpieczających trakty handlowe wiodące z Polski i Śląska poprzez Węgry do Italii. Poza tym strzegły one granic pomiędzy Polską i Czechami a Węgrami, do których wtedy należała Słowacja.
Swoją drogą zastanawiam się, czy ich wpływy nie sięgały dalej na północ aż do dzisiejszego Krakowa. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że to właśnie oni dali początek opactwu oo. Benedyktynów w Tyńcu i/albo opactwu oo. Cystersów w Szczyrzycu, które powstały właśnie w opisywanym okresie: Tyniec w 1044 roku, Szczyrzyc w 1243 roku – przeniesiony z Ludźmierza, w którym Cystersi zamieszkiwali od 1234 roku. Obydwa klasztory były ulokowane na trasach wiodących z północy na południe, więc zapewne musiały zainteresować komandorów po słowackiej stronie Tatr…

Jak widać Orawa tak naprawdę to jest to terra nondum cognita, gdzie należałoby jeszcze wiele poszukać i pozbierać opowieści, podań, legend o tamtejszych orawskich tajemnicach.


Credo quia absurdum NON est!
http://www.wszechocean.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.grzybypl.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.echojordanowa.wordpress.com" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika

Autor tematu
Bobik
Śmiertelnie trujący zarodnikowiec
Śmiertelnie trujący zarodnikowiec
Posty: 6985
Rejestracja: sobota, 11 grudnia 2004, 19:13
Ulubione grzyby: Każdy, byle nie trujący :)
Lokalizacja: N 49°38′57″ - E 019°49′48″
Pochwalił: 1949 razy
Pochwalony: 1408 razy
Kontakt:

Śpiewam radość wędrowania…

Postautor: Bobik » poniedziałek, 31 grudnia 2018, 16:33

Sekrety Królowej Beskidów (11)

Ten materiał otrzymałem od Pana Krzysztofa Dreczkowskiego, zajmującego się badaniami zjawisk związanych z manifestacjami Istot Zmiennokształtnych, z którym wymieniam korespondencję dotyczącą Babiej Góry i dziwnych zjawisk tam zachodzących. W jednym z e-maili przysłał mi fragmenty opracowania Pani Evy Kuriakovej pt. „Povesti spod Babej hory” (Studio F, 2008) dotyczącego Królowej Beskidów, które zawiera interesujące informacje na temat tuneli, które przebiegają w i pod jej masywem.

Jaskinie Babiej Góry

Ludzie mieszkający pod Babią Górą opowiadają, że na Babiej Górze znajdują się jaskinie, do których mało kto odważy się wejść, bowiem tutejsi ludzie bardzo boją się smoków, które w nich mieszkają. Ale gdyby się nie bali, to szybko by się zorientowali, że te jaskinie są właśnie korytarzami, którymi można się przedostać z jednej strony Babiej Góry na drugą.
O jednym takim przejściu przekonał się odważny wolarz.
Pewnego razu pasąc owce znalazł on wejście do jakiejś jaskini. Długo stał przed wejściem do niej. Bał się do niej wejść, bo przyszły mu na myśl wszystkie opowieści o smokach, które usłyszał od starszych ludzi we wsi. Wreszcie zebrał się na odwagę, i wszedł do tego wejścia. Szedł wąskimi korytarzami pomiędzy ogromnymi skalnymi ścianami. Kiedy w jaskini zapanowała ciemność, zapalił smolną pochodnię i macając ściany szedł dalej.
Po pewnym czasie odwaga go opuściła i rad by wrócić z powrotem, ale stwierdził że zabłądził i nie potrafi znaleźć drogi powrotnej. Wrócić nie mógł, więc nie pozostało mu nic innego, jak iść dalej naprzód. Błądził pod ziemią długo, aż przeszedł trzy wierchy. Już myślał, że przyjdzie mu pod ziemią zostawić swe kości, kiedy nad sobą usłyszał jakieś ludzkie głosy. Zaczął tedy krzyczeć, wołać, uderzać w skały wokół siebie, aż usłyszeli go wołoscy pasterze, którzy paśli tam owce. Kiedy usłyszeli pod ziemią ludzki głos, to najpierw się zlękli, ale kiedy głos nie przestawał wołać, zaczęli kopać, aż biednego wolarza wykopali a z nim jeszcze jedno przejście... Kiedy im wolarz opowiedział, jak to błądził we wnętrzu Babiej Góry i skąd przyszedł, to mu nie wierzyli. Ale później zdecydowali, że wejdą wraz z nim do jaskini, do której wejście sobie wykopali. Mądry baca z tej obcej hali dał im na drogę kłąb wełnianych nici, żeby pod ziemią nie zabłądzili i mogli łatwo znaleźć drogę powrotną.
Kiedy przeszli przez trzy wierchy, to wyszli na hali, na której przedtem orawski wolarz pasł owce i tak się przekonali, że mówił on prawdę. Na orawskim pastwisku ugoszczono ich serem, odświeżyli się żętycą i poszli z powrotem. Orawski baca dał im na pamiątkę serduszka z wędzonego owczego sera i drewniane czerpaki, aby im na drugiej stronie uwierzyli, że przeszli podziemnym korytarzem aż na orawskie pastwiska. Takie pięknie zdobione serowe serduszka wyrabiali tylko bacowie na orawskiej stronie Babiej Góry, a czerpaki wycięte z drzewa były ozdobione pięknym orawskim ornamentem.
Idąc za nicią wolarze z polskiego pastwiska wrócili przejściem przez Babią Górę na swoją halę, a kiedy zmierzyli potem nić to stwierdzili, że jest ona niesłychanie długa.

Ciekawy jest ten wątek nici Ariadny, dzięki której juhasi mogli powrócić do siebie. Mnie to przypomina metody stosowane przez gwarków i poszukiwaczy skarbów, których pełno wtedy pałętało się w górach.
A teraz legenda o tunelu w Babiej Górze z tego samego źródła:


W Rabczycach każde dziecko wie, że we wsi znajdują się dwa cmentarze – stary i nowy. Na starym cmentarzu w przeszłości chowano nie tylko Rabczyczanów, ale także katolików z wiosek z okolicy, którzy należeli do kościoła katolickiego w Rabczycach. W tych dawnych czasach były w okolicy same ewangelickie kościoły, ale w wioskach żyli katolicy i ewangelicy. Rabczyca była wsią z jedynym kościołem katolickim na całej Białej Orawie , a budowę tego kościoła zlecił sam węgierski król.
A każdy Rabczycanin wie, że na tamtym starym cmentarzu rośnie jedno, bardzo stare, być może nawet 600-letnie wypróchniałe drzewo, o którym w Rabczycy opowiadają całe legendy.
Jedna z nich mówi, że jak ktoś się odważy wejść do tego pustego w środku pnia, to dostanie się do tunelu, który wiedzie pod rabczyckim chotarzem aż na wierzchołek Babiej Góry. Inni zaś twierdzą, że tunel ten wiedzie do jakiejś jaskini w Babiej Górze, która służyła Rabczyczanom jako schron na wypadek niebezpieczeństwa…
Pod koniec II Wojny Światowej wieś Rabczyca leżała na linii frontu i mieszkańcy musieli ewakuować się do okolicznych wsi. Wtedy właśnie wielu Rabczyczanów użyli tego tunelu poprzez to stare drzewo i ukrywali się w jaskini, gdzie przeczekali najgorsze czasy. Ten tajny chodnik od kościoła do Babiej Góry został wykonany w pradawnych czasach, że nikt już nie pamięta kto go wykopał i po co. Niektórzy Rabczyczanie wierzyli w to, że w tej jaskini dawno temu mieszkały czarownice. W ciemne noce tym właśnie tajnym tunelem wychodziły one na nocne spotkania na szczyt Babiej Góry, gdzie się zabawiały tańcząc ze strzygami, uczyły się czarować, by umiały szkodzić ludziom i odebrać pożytki z gospodarstwa.
Jeszcze inni twierdzą, że z tego tunelu wyjdzie śpiące niebiańskie wojsko w Babiej Górze, które ochroni Rabczyce, kiedy znajdzie się w największej biedzie.
Teraz wejście do tunelu jest zalany betonem, i tak więc nie da się sprawdzić, czy był ten tunel prawdziwy czy wymyślony.

Wojsko w Babiej Górze

Legendy o wojskach uśpionych w górach są popularne wśród wielu ludów zamieszkujących Tatry i Beskidy. Tym razem legenda ze słowackiej strony Babiej Góry:

Kiedyś, dawno temu, pewien baca pasł owce na Rabczyckiej Hali. Pewnego dnia w jego szałasie pojawił się jakiś podróżny. Jak to było wtedy w zwyczaju, baca poczęstował go serem i żętycą, ba! – nawet podzielił się z nim kabaczem, który na pastwisko doniosła mu żona w zawiniątku. Przybyły się najadł, odświeżył i pięknie podziękował bacy za dobre jedzenie. Chciał mu się jakoś odwdzięczyć i zaprosił go do Babiej Góry na roraty. Baca się zdziwił, boż wiedział, że roraty odbywają się nie w górach ale w kościołach. Ale potem sobie przypomniał to, o czym rozprawiali starzy Rabczyczanie o Babiej Górze. Wszyscy – nie tylko oni, ale także ludzie z okolicznych wiosek wiedzieli, że pod Babią Górą znajduje się całe miasto – zatopione od czasów potopu światowego w bagnach. Miasto to musiało być kiedyś bardzo bogate, bowiem z kosodrzewiny wystawał w tym czasie krzyż, który cały był ze złota…
Baca się upewnił, że roraty się odbędą w tym zamulonym kościele i że przechodzień nie był zwyczajnym człowiekiem, ale czarnoksiężnikiem, bowiem tylko oni poznali dokładnie jaskinie, tunele i chodniki we wnętrzu Babiej Góry. Ale do teraz nie wiedział nikt, jak się dostać do tego kościoła , więc baca zapytał nieznajomego, jak się doń dostaną.
- Nie łam sobie nad tym głowy – rzekł do niego czarnoksiężnik. – Zaprowadzę cię tam.
I zaprowadził uczynnego bacę do Palkoczy pod Babią Górą. Tak klęknął i zaczął się modlić. Naraz usłyszeli potężny łomot, otworzył się przed nimi tunel, który wiódł do kościoła. Czarnoksiężnik przykazał bacy, by zwracał uwagę na to, by się nie bał i nie odzywał cokolwiek by się stało, aby się o nikogo nie potknął, bowiem tam właśnie śpi niebiańskie wojsko. Baca z czarnoksiężnikiem usiedli w pustych ławach, a po chwili wyszedł z zakrystii ksiądz z ministrantami i odsłużyli mszę świętą.
Po skończeniu mszy, czarnoksiężnik z bacą udali się z powrotem, ale baca niechcący potrącił nogą śpiącego wojaka. Ten uniósł głowę i zapytał:
- Czy już czas?
Czarnoksiężnik szybko podszedł do niego i powiedział:
- Jeszcze spij, twój czas jeszcze nie nadszedł.
I niebieski żołnierz znów zasnął. Ale oni już nie poszli korytarzem do Palkoczy, tylko zupełnie innym. Kiedy bardzo długim tunelem wyszli w Rabczycy pod kościołem, czarnoksiężnik wyjaśnił bacy, że wojsko wstanie przy końcu Trzeciej Wojny Światowej, którą ono zakończy. Potem czarnoksiężnik pożegnał się z bacą i nikt go nigdy nie widział.

Szczególnie ciekawie tu brzmi wzmianka o III Wojnie Światowej – ale to jest chyba dodatek do legendy dopisany już w roku 2003. Przy masowym użyciu broni jądrowej i termojądrowej jedyne schronienie można będzie znaleźć tylko we wnętrzu Ziemi albo poza Ziemią. Co ciekawe, że kiedy spotkałem się z MiB-em gdzieś na początku lat 80-rych ubiegłego wieku, to ten wypytywał mnie właśnie o możliwości uratowania się ludzi w jaskiniach po masowym użyciu BMR.
Niestety, nie udało mi się ustalić lokalizacji miejscowości Palkoč – prawdopodobnie jest to jakiś przysiółek, który dzisiaj może już nie istnieć, albo nazwa została zmieniona – tak też bywało...
Będziemy szukać dalej.

CDN.


Pytanie do Czytelników - czy ktoś wie, gdzie znajduje się Palkocz lub Palkocza?


Credo quia absurdum NON est!
http://www.wszechocean.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.grzybypl.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.echojordanowa.wordpress.com" onclick="window.open(this.href);return false;


Wróć do „Ciekawostki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość